niedziela, 7 stycznia 2018

Od Taigi

Mija dokładnie 5 tydzień, od kiedy jestem na wyspie. Grupa do której udało mi się przyłączyć, zaakceptowała mnie, chociaż zapewne bardziej odpowiadają im moje umiejętności i znajomość ziół, niż sama moja obecność. Widziałam nie raz, jak ktoś mordował drugą osobę, za każdym razem stałam z kamienną twarzą, chociaż w środku trzęsłam się i błagałam, aby ten koszmar w końcu się zakończył. Nigdy nikogo nie zabiłam i nie mam zamiaru tego zmieniać. Codziennie miałam obawy, że usłyszymy informację, że diament został odnaleziony, a gra dobiegła końca, a co za tym idzie, że zostaniemy tutaj już do końca naszych dni.
Długo nie rozumiałam dlaczego tutaj jestem, nie sądziłam że mogłabym komukolwiek zajść tak za skórę, żeby mnie wysyłał na bezludną wyspę, abym musiała walczyć o każdy dzień. Podczas jednej wyprawy, udało nam się znaleźć całkiem ciekawe miejsce, które stało się też między innymi naszym schronieniem. W środku znajdowały się teczki, krótki opis każdego z "uczestników", a także ich grzechy. Czytając swój, po prostu zaczęłam się śmiać. Mój były chłopak wysłał mnie tutaj, bo nie zgadzałam się na nasz dalszy związek. Zamiast wysłać seryjnego mordercę, jakieś najgorsze szuje, znalazłam się tutaj ja. Dziewczyna na studiach, która udzielała się społecznie, tylko dlatego, że nie chciała być z chłopakiem, który był dużo gorszy.
Jadłam swoją porcję ryżu, który znaleźliśmy w ostatniej paczce. Dobrze, że chociaż nam je wysyłają, nie wiem ile dałabym radę przeżyć na samych owocach. Ciekawe też czy nasz projekt z ogrodem, gdzie mamy ziemniaki wypali.
- Tai, znowu jesteś zamyślona? - Samanta usiadła się obok mnie z lekkim uśmiechem - Masz, kawałek mięsa, chłopakom udało się upolować jakiegoś zająca czy coś - Podała mi na liściu trochę mięsa.
- Nie pamiętam, kiedy ostatnio mięso jadłam - Odwzajemniłam jej gest dziękując przy tym. Cóż, będąc na tej wyspie, zdobyłam nieco... Pokory?
- Taiga jest sprawa - Leo, osoba którą każdy w naszej grupie uważał za dowódce usiadł obok nas. Niedaleko nas zatrzymała się jedna grupa, jeden z nich wie znacznie więcej niż my. Musimy wiedzieć to co on, może z naszymi informacjami, da radę się wydostać...
- Szanse, że w ogóle będzie chciał z nami gadać są nikłe - Zauważyłam.
- Wiem... Ale jeden w ich grupie jest poważnie ranny. Znasz się na ziołach, nie raz nam pomagałaś przy skaleczeniach, grypach, czy poważniejszych chorobach, jakbyś wyciągnęła do nich rękę pierwsza...
- Mógłby pomyśleć, że mam dobre intencje i z czasem zaufać mi na tyle, żeby wszystko zdradzić - Dokończyłam za niego wkładając mięso do ust.
- Właśnie - Uśmiechnął się podsuwając mi kolejny kawałek - Nagroda - Mrugnął do mnie, na co się uśmiechnęłam. Bardzo chętnie przyjęłam od niego mięso, zajadając się nim. Wzięłam swoją torbę z ziołami i poszłam w miejsce, gdzie mieli się znajdować. Krążyłam chwilę po lesie, aż w końcu usłyszałam ciche rozmowy. Podeszłam do nich od tyłu, ale wtedy poczułam,że ktoś przykłada mi sztylet do pleców.
- Kim jesteś i czego chcesz?! - Szorstki głos pchnął mnie do przodu, tak aby cała grupa mogła mnie zobaczyć.
- Jestem Taiga, należę do grupy, którą spotkaliście jakąś godzinę temu. Opowiedzieli o osobie, która jest mocno skaleczona... W swojej grupie jestem kimś w rodzaju lekarza, znam się na ziołach, mam zrobionych z nich kilka maści... Chciałam tylko pomóc - Mówiłam to wszystko z podniesionymi rękoma, starając się aby mój głos brzmiał jak najbardziej przyjaźnie.

?? ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz