Ethan miał sporo racji. Nie wyobrażałam sobie, że nie mogłabym swobodnie chodzić po mieście, albo nie mieć możliwości normalnej pracy i kształcenia. Teoretycznie dalibyśmy sobie radę, przez pierwszy miesiąc, rok... Ale co dalej? W pewnym momencie jedno z nas będzie chciało mieć normalny dom i rodzinę, tutaj jest to niemożliwe... A pamięć? Czy da się komuś wymazać wszystkie, tak bardzo istotne informacje.
- Szkoda, że nie ma innego sposobu - Westchnęłam, patrząc na deszcz, który tworzył wręcz ścianę. To jest tutaj najgorsze, jeśli jest ładnie, to człowiek umiera z gorąca, ale jak już pogoda się psuje, to na całego.
- A może jest - Spojrzał na mnie, na co przechyliłam głowę na bok.
- Co masz na myśli?
- Myślałem już o tym kiedyś... Ale nie mówiłem o tym głośno gdy byliśmy na zewnątrz. Skoro ma to być rządowy eksperyment to muszą nas jakoś podsłuchiwać... Albo oglądać, a jeśli tak jest to muszą mieć gdzieś swoją bazę - Wyjaśnił.
- To ma sens - Oparłam się o niego, myśląc - Jeśli Twoja teoria jest prawdziwa, to tam gdzie są Ci ludzie, tam z pewnością jest jakiś statek, helikopter czy cokolwiek innego - Powiedziałam to nieco ciszej, z małą nadzieją.
Ethan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz