Zacisnąłem lekko zęby, cóż... nigdy nie byłem dobry w żegnaniu bliskiej osoby. Tak, przez ten czas stała się dla mnie bliska. Cholernie bardzo. Zamknąłem oczy starając się oddychać wolniej, żeby ucisk w klatce znów nie powrócił. To nie była byt dobra chwila.
- Przykro mi, że tak się stało... - zacząłem. Chwyciłem broń i wstałem. - Nie chciałem żeby to się tak skończyło.
- Ja też nie. - powiedziała bezgłośnie.
Podszedłem do niej na chwilę i cały czas zastanawiałem się co zrobić. W końcu im nie powie... A zrobiła to, zeby ratować siebie wtedy jeszcze się nie znaliśmy.
- To co zrobiłaś, to jedno. - podniosłem jedną z dłoni. - To co czuję to drugie. - podniosłem drugą dłoń. - Bezpieczniej będzie, jeśli pójdziesz ze mną. Sama mówiłaś, że nie chciałabyś chodzić w pojedynkę. A wiec chodź ze mną. - złapałem ją za rękę i ująłem ją w obie dłonie. - Ja też będę spokojniejszy wiedząc, że nic ci się nie stanie. Nie wyprę się tego co czuję a o innych rzeczach mozna zapomnieć
Tai??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz