Spojrzałam zaskoczona na chłopaka, który leżał na trawie. W pierwszej chwili myślałam, że coś zauważył i praktycznie zrobiłam to samo. Jednak po chwili zorientowałam się, że jesteśmy na polanie zupełnie sami. Wszyscy chyba zostali wysłani na jedną wyspę, także nie jest możliwe, że ktokolwiek z nich mógłby tu być, ewentualnie mogliśmy spotkać jakiś żołnierzy, ale nawet ich nie było. Ułożyłam dłoń na jego plecach, a on w końcu na mnie spojrzał.
- Ethan co się stało? - Zapytałam po chwili ciszy.
- Ja... Po prostu, miałem kiedyś wypadek i od tego czasu, ciężko mi się lata - Wytłumaczył. Skinęłam tylko głową, delikatnie go całując.
- Dałeś z siebie wszystko, dziękuje i mogłeś powiedzieć, że po prostu się boisz, jakoś bym Ci pomogła - Zapewniłam, na co tylko się słabo uśmiechnął.
- Dobra, pogadamy o tym później... Nie wiem czy nie lepiej znaleźć jakieś schronienie i jutro od rana ruszyć na poszukiwanie diamentu, powinien być w takich samych okolicach, jak w grze - Powiedział pewnie, rozglądając się dookoła.
- Chyba tak będzie najlepiej, ale o jakiej grze Ty mówisz? - Pomogłam mu wstać, podając jedną z toreb, nie chciałam go obciążać, ale nie dałabym rady biec z dwoma.
- Chodź, najpierw się gdzieś rozbijemy, a później Ci wszystko opowiem - Złapał mnie za rękę.
- Masz mi co opowiadać. Chodźmy - Ścisnęłam jego dłoń i szłam krok, krok z nim.
Ethan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz