- Ty... mówisz poważnie? - Spojrzałam na niego czując jak do oczu nachodzą mi łzy, byłam prawie pewna że będzie na mnie zły, że będzie chciał abym trzymała się od niego z daleka, ale on... Mi to wybaczyl?
- Mówię całkowicie poważnie... Jakoś sobie poradzimy, znasz się na ziołach medycynie, może przyda im się taki początkujący lekarz? - Uśmiechnął się do mnie. Bez słów rzucił się w jego ramiona przytulajac go do siebie mocno, dawno nie czułam takiej ulgi.
- Ale co z naszym powrotem? - Zapytałam nagle.
- Najpierw sytuacja musi trochę ucichnac... Chyba ze koniecznie chcesz go szukać...
- Nie - Powiedziałam od razu z lekkim uśmiechem - Tak długo jak jestem przy Tobie... Tak długo będę się czuć dobrze i bezpiecznie - Powiedziałam wciąż mając na ustach delikatny uśmiech.
- Spakujemy nasze rzeczy, po co mają coś znaleźć co nie? - Złapał mnie za rękę na co skinelam głową. Spakowalismy praktycznie wszystko oprócz samych szafek i jakiś rupieci które z pewnością nam się nie przydadzą. W drodze do wioski pierwsza przerwalam niezreczna ciszę.
- Przepraszam... Przeze mnie musisz wszystko zmieniać... A miałeś dobrą kryjowke
Ethan? Sorki że takie nijakie ale już jestem na komie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz