poniedziałek, 8 stycznia 2018

Od Taigi C.D Ethana

- Dobrze - Powiedziałam niezbyt pewnie idąc za nim. Nigdy jeszcze będąc tutaj nie spotkałam nikogo innego, może dlatego, że "wysadzili" nas daleko od nich? Albo mieli pewność, że mało kto z nich wychodzi na przechadzki do lasu. Cóż, teraz przynajmniej wiem, skąd ta huśtawka w lesie... Bardziej jednak teraz martwiło mnie co innego... Nie mogę o tym powiedzieć Leo, jednak jeśli tego nie zrobię, zabije mnie i nawet nikt mnie nie pochowa. Sama myśl, że będę leżeć gdzieś na w lesie i powoli się rozkładać przyprawiała mnie o dreszcze. Ethana przywitał jakiś mężczyzna. Przedstawił mnie i powiedział, że jestem jego przyjaciółką. Rosły mężczyzna, zmierzył mnie całą, po czym gestem dłoni zaprosił do środka.
- Od kiedy zauważyli, nas kręcących się po lesie są bardzo czujni - Wytłumaczył - Ale tak jak mówiłem, nie każdemu nasza obecność się podoba - Szliśmy przez niewielką wioskę. Może nie było tutaj, jak w mieście, ale były małe chatki, w jednej rozpoznałam piekarnie, gdzie indziej sprzedawane były mięsa, sery, jakieś stragany z warzywami, a nawet i biżuterią i różnymi maściami.
- To niesamowite - Szepnęłam rozglądając się dookoła.
- Nie mają wielu zasad, walutą u nich są złote, srebrne i miedziane monety, ostatnio widziałam jak moi mali przyjaciele przynieśli mi dwie - Wyciągnął z kieszeni dwie monety.
- No tak, ale nigdy bym nie pomyślała, że to waluta w jakieś wiosce - Mrugnęłam kilka razy, wciąż zdumiona tym wszystkim.
- Za to ze spokojem będziemy mogli kupować pożywienie przez następne 3, albo nawet 4 tygodnie.
- Teraz rozumiem skąd miałeś słodkie bułki, ser czy szynkę - Powiedziałam próbując sobie to wszystko jakoś poukładać.

Ethan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz