Spojrzałam za szybę, gdzie widziałam mój dom. Przed nim, jak zawsze rosły róże, a dookoła panował spokój, nic się nie zmieniło przez ten czas. Złapałam Ethena na rękę i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Nie martw się, odezwę się do Ciebie najszybciej jak to tylko będzie możliwe - Powiedział z uśmiechem, na co go przytuliłam.
- Zanim jednak wyjdziesz musisz... A raczej musicie o czymś wiedzieć. Nagroda główna wynosiła milion złotych. Z racji, że chcieliście wrócić razem zostanie ona podzielona na waszą dwójkę. Odpowiednie kwoty są na waszych kontach, a druga sprawa to milczenie. - Mężczyzna poprawił swoje okulary, wpatrując się w nas - Jeśli komukolwiek powiecie, gdzie byliście i co robiliście, wyciągniemy bardzo poważne konsekwencje
- To co mamy niby powiedzieć? Że byliśmy na wakacjach? - Burknęłam.
- Ty Taiga byłaś w ubogich krajach Afryki, jako wolontariuszka - Rzucił w moją stronę dyplom i coś w rodzaju odznaczenia - To dowód. Ty Ethen, byłeś na kursie pilotażu maszyn latających w Argentynie, tam też miałeś zajęcia z psychologiem, musiałeś się wyciszyć - I w jego stronę rzucił kilka papierów i odznakę. Oboje spojrzeliśmy na siebie nie wiedząc do powiedzieć. - I jeszcze jedno, nie możecie się znać... Owszem możecie się poznać, ale musicie odczekać, a teraz won,bo ludzie zaczynają się gapić.
- Idź Tai, obiecuje, że się odezwę - Szepnął Ethan, a ja skinęłam głową wychodząc z helikoptera. Widząc całą moją rodzinę łzy napłynęły mi do oczu. Nie sądziłam, że jeszcze ich zobaczę.
Ethan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz