niedziela, 7 stycznia 2018

Od Ethana c.d Taigi

- Ta no, pamiętam. - zmarszczyłem delikatnie brwi. - Dziwię się tylko, że wciąż tu jesteś. - dodałem powoli siadając.
- Powinieneś leżeć. - powiedziała szybko.
Pokręciłem lekko głową i oparłem się plecami o pień grubego drzewa.
- Leżenie to najbardziej niebezpieczna pozycja w takim miejscu. - zauważyłem.
- Myślisz że cię zabiję? - przechyliła lekko głowę na bok. - Przecież ci pomogłam.
- Ty może nie, ale jest tu jeszcze dość dużo osób. - zauważyłem. - Poza tym, wątpię żebyś ty też mi ufała. - dziewczyna jedynie westchnęła, a ja spojrzałem w niebo. Było bezchmurne, świeciło słońce - nie było jednak gorąco.
- Właśnie, nie znam twojego imienia... - spojrzała na mnie.
- Ethan. - odpowiedziałem. - A ty?
- Taiga. Co... się stało z twoją grupą? - zapytała wzdychając lekko, pewnie myślała że to drażliwy temat.
- No cóż, już w kilka pierwszych tygodni sami się powybijali. Śmieszne, prawda? - pokręciłem lekko głową.
- Czemu do żadnej nie dołączysz? - zadała kolejne pytanie.
- Coś dużo pytasz. - delikatnie uniosłem kącik ust w uśmiechu, jednak zaraz znów zniknął. - Jakoś łatwiej pracuje mi się w pojedynkę lub w dwu osobowej grupie. Nie to żebym był samolubny... po prostu... łatwiej mi się tak znajduje cenne informacje. Poza tym, próbowałem, ale zostawili mnie kiedy zostałem ranny. - wzruszyłem ramionami.
- Rozumiem. - skinęła głową.
- Czego tak szukasz? - spytałem widząc jak znów grzebie w swojej torbie.
- Jedzenia. - westchnęła.
- Czekaj... - sięgnąłem po swój plecak. - Łap. - rzuciłem jej słodką bułkę, którą sprawnie złapała, a drugą wziąłem dla siebie.
- Skąd to masz? - lekko się zdziwiła. - Nie wysyłają takich rzeczy.
- Nie ważne. - powiedziałem jedynie i wziąłem kęsa. - A co z twoją grupą? - spytałem.
To, że mi pomogła nie oznacza, że zaraz muszę jej powiedzieć wszystko, co wiem. Prawda?

Taiga? :>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz