czwartek, 11 stycznia 2018

Od Ethana c.d Taigi

Zmarszczyłem delikatnie brwi, powoli sobie w głowie analizując to, co powiedział.
- Zaraz, zaraz... czy ja dobrze rozumiem? Znowu wyślecie nas na jakieś inne odludzie? - pokręciłem lekko oburzony głową.
- Nie. - westchnął. - Pojedziecie do domu w górach. Jest to małe miasteczko, ale zamieszkałe, sporo turystów i miejsc do zwiedzania. - wyjaśnił.
- Mamy tam po prostu siedzieć i udawać, że jesteśmy kimś innym i dobrze się bawimy na wczasach? - uniosłem jedną brew.
- Tak, dokładnie. Zajęliśmy się już waszymi dowodami, tutaj klucze do domku, nawigacja z wklepaną lokalizacją domku, ulotka turystyczna i kilka wskazówek. - podał mi te wszystkie rzeczy w pewnym jakby kartoniku.
- Jak rozumiem nie mamy wyjścia...? - spytała Tai.
- Niestety nie. Tak będzie bezpieczniej dla was i dla nas. Nie zwracajcie na siebie jakoś bardzo uwagi. To tyle. - wzruszył lekko ramionami. - Będę się z wami na bieżąco kontaktował, w razie czego za kilka minut przyjdzie do was mój numer. Proszę dzwonić gdyby się coś działo, gdyby były jakieś pytania. - mówił oficjalnym tonem.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz