wtorek, 9 stycznia 2018

Od Taigi C.D Ethana

Patrzyłam zaskoczona na średniej wielkości diament, który pięknie lśnił. Nie wiem czy był to prawdziwy diament, czy może tylko jakiś inny kamień, który po prostu został na jego kształt przerobiony. Podniosłam wzrok na Ethana i rzuciłam się w jego ramiona ze śmiechem.
- Nie wierzę, nie wierzę, że wrócimy do domu! - Pisnęłam wręcz ze szczęścia, na co tylko mnie przytulił. Ponownie spojrzałam na jego twarz i właśnie teraz zauważyłam, że jest cały blady.
- Dobrze się czujesz? Stałeś się blady - Położyłam dłoń na jego policzku.
- To pewnie z nerwów, nie martw się tym. Najważniejsze, że się udało - Uśmiechnął się słabo. Przyłożyłam usta do jego i pocałowałam go namiętnie. Zacisnęłam dłoń, w której był kryształ, ale... Co dalej? Mamy to co najważniejsze, nie powinniśmy usłyszeć jakiegoś dźwięku oznajmiającego, koniec tego wszystkiego?
- Co teraz? - Spojrzałam na niego pytająco.
- W sumie na tym gra się chyba zawsze kończyła - Położył jedną dłoń na swoim karku, patrząc na mnie. - Poczekaj niech pomyślę...
- Może trzeba wrócić? Wiesz tam, gdzie był helikopter i Ci ludzie, widząc nas z tym powinni odesłać do domu - Rozejrzałam się dookoła, jakby w obawie, że ktoś może nas śledzić i zaraz zaatakować.

Ethan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz