Założyłem kask, wsiadłem na motor i pojechałem do domu. Tam od razu położyłem się spać gdyż byłem padnięty.
Następnego dnia rano musiałem jechać do jednostki, chciałem poprosić o przedłużenie "wolnego", ponieważ dalej nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Kiedy wróciłem do domu, wypuściłem Alexa na ogród, usiadłem na kanapie i zadzwoniłem do Tai.
- Hej, robisz coś dzisiaj? - spytałem.
- Hejka, chyba nie. A co? - niemal słyszałem jej uśmiech.
- Może przejedziemy się nad jezioro na cały dzień? - zaproponowałem.
- Jasne, fajny pomysł.
- To będę po ciebie tak za około godzinę?
- Ok, będę czekać
Po tych słowach rozłączyliśmy się. Spakowałem do samochodu koc, grilla, trochę jedzenia i ręcznik, założyłem kąpielówki i podjechałem po Tai.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz