- Masz rację, ciesze się - Uśmiechnęłam się delikatnie - I dziękuje za bułkę, dawno nie jadłam takich słodyczy - Przyznałam patrząc na nią wciąż z tym samym wyrazem twarzy.
- Spoko, to nic wielkiego - Zaśmiał się.
- Żartujesz sobie? Żyjemy na bezludnej wyspie, znaleźć takie coś to istny cud - Oznajmiłam wkładając do ust kanapkę. Miał nawet żółty ser i trochę szynki. Dawno żadna kanapka, tak mnie nie ucieszyła, a pomyśleć, że jeszcze tak nie dawno miałam taki łatwy dostęp do tego wszystkiego.
- Mówię Ci poważnie, żaden problem - Mrugnął do mnie.
- Ile masz lat? - Zapytałam nagle, co go najwyraźniej zaskoczyło
- 19 - Odpowiedział po chwili.
- No widzisz, jestem starsza o rok, dlatego też nie pyskuj - Pokazałam mu czubek języka, na co przewrócił oczami, jednak z małym uśmiechem - A Twoja rana jak?
- Powiem Ci, że całkiem dobrze, prawie jej nie czuje. - Spojrzał na swój brzuch.
- Jutro poszukam kilku roślin, i wyciągnę Ci sznurek, wiem jak to brzmi, ale wszyscy mówią, że to tylko łaskocze. Nie możesz z nim cały czas chodzić bo może zacząć gnić - Wyjaśniłam, duszkiem wypijając szklankę soku.
- Jeśli chcesz to mogę ich sam poszukać - Zaproponował, na co pokręciłam przecząco głową.
- Bardzo łatwo je pomylić, dlatego wole je zbierać sama.
Ethan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz