- Ja dziękuję ci. - powiedziała kobieta głaszcząc córkę po włosach.
Tai spojrzała na mnie a ja uśmiechnąłem się lekko. Kiedy wstała i stanęła blisko mnie przytuliłem ją lekko.
- Brawo. - szepnąłem i ucałowałem ją w policzek.
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko. W końcu musieliśmy jednak wyjść z ich domu, a sam mój znajomy powiedział, że mozemy do niego przyjść dopiero wieczorem bo ma dużo pracy. Do tego czasu musieliśmy coś ze sobą zrobić. Niestety po godzinie zaczęło padać a my skryliśmy się pod dziurawym namiotem, a że było mało miejsca gdzie dach był cały dziewczyna musiała usiąść mi na kolanach.
- Ciekawe czy sobie ciebie dopuścili. - zacząłem nagle. Tai wzruszyła ramionami.
- W sumie... rzeczywiście da się tu żyć. - przyznała.
Lekko skinąłem głową
- Ale wątpię że perspektywa zycia tu juz zawsze jest dobra. Widzisz sama jakie mają tu zasady. - Westchnąłem. - Dlatego lepiej będzie jeśli wrócimy do normalnego świata. Tylko że boję się jednego...
- Czego?
- Że zupełnie wyczyszczą nam pamięć z wyspy i że nie będziemy się pamiętać. - Westchnąłem.
- Damy radę. - pogłaskała mnie po policzku. Po chwili wpatrywania się w jej oczy złączyłem nasze usta w pocałunku.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz