środa, 10 stycznia 2018

Od Taigi C.D Ethana

Praktycznie całe południe i wieczór spędziłam z rodziną, a także przyjaciółmi, wszyscy wypytywali mnie dlaczego wyjechałam tak bez słowa, a ja za każdym razem wymyślałam nowe kłamstwo... Nie chciałam tego robić, ale co miałam im powiedzieć? Rząd wysłał mnie na bezludną wyspę, abym walczyła o swoje życie? W nocy pomimo ciepła, bezpieczeństwa i wygody nie mogłam usnąć. Myślałam o tych wszystkich ludziach, którzy zostali na tej wyspie. O tym co oni muszą czuć, wiedząc, że już nigdy nie wrócą do swoich rodzin, do dawnego trybu życia. Następnego dnia okazało się nawet, że na studiach jest wszystko uregulowane, cóż chyba rzeczywiście mogą zrobić wszystko.
- Tai ktoś do Ciebie! - Usłyszałam krzyk mamy z domu, od razu zbiegłam w swoich wygodnych dresach z myszką miki i koszulką z jakimiś postaciami z bajek. W drzwiach ujrzałam Ethana i nagle jakbym pożałowała, że nie ubrałam się w coś... Normalniejszego. - Znacie się?
- Tak mamo, to Ethan, jest pilotem, pomagał mi, jak mnie nie było - Powiedziałam jedynie, nie chciałam wdawać się w szczegóły, ani też nie skłamałam.
- Ach pewnie dowoziłeś jej jedzenie i inne potrzebne artykuły, a mówią że dzisiejsza młodzież nie ma empatii w sobie - Mama pokręciła głową - Wejdź kochaniutki, ja wychodzę do pracy, także grzecznie mi tutaj -Zaśmiała się wpuszczając go do środka i zamykając za sobą drzwi.
- Cześć - Z uśmiechem i bez zbędnych słów pocałowałam go co od razu oddał, pogłębiając pocałunek.
- Tęskniłem - Przejechał kciukiem po moim policzku.
- Pójdziesz do mojego pokoju? Jest na górze, cały czas prosto, drzwi są otwarte. Przyniosę ciasto i coś do picia - Zaproponowałam na co skinął głową - W końcu spróbujesz szarlotki mojej babci - Ze śmiechem weszłam do kuchni.

Ethan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz