poniedziałek, 8 stycznia 2018

Od Taigi C.D Ethana

- No tak, nigdy nie można być zbyt długo w jednym miejscu - Złapałam za jego dłoń zeskakując z huśtawki, zanim jednak odeszliśmy zatrzymałam ją, co spotkało się z jego pytającym wzrokiem. Uśmiechnęłam się jedynie - Po co ktoś ma wiedzieć, że jesteśmy blisko - Dodałam cicho i poszłam razem z nim bardziej w głąb lasu. Jego ptasi przyjaciele polecieli dalej, podczas gdy my szliśmy przed siebie. Po pokonaniu kilku zakrętów znaleźliśmy się przy niewielkiej jaskini, troszkę mniejszej niż tej dla niedźwiedzia.
- Wejdź, tam nas nikt nie będzie szukać, a jak ktoś będzie przechodzić będziemy ich słyszeć - Jeszcze raz rozejrzał się dookoła. Niepewnie weszłam do środka, idąc cały czas na przód i czując za sobą jego osobę. W końcu dotarłam do końca, były tam resztki po palenisku, od razu pociągnęłam go za rękę, żeby mu to pokazać.
- Ktoś tu był - Szepnęłam, stojąc blisko niego, wiem jak echo potrafi się nieść w takich miejsc.
- Ja, a teraz ci- Przyłożył palec do ust, na co skinęłam głową. Stałam bardzo blisko niego, nasze ciała były wręcz do siebie sklejone. Usłyszeliśmy kroki, zupełnie jakby ktoś chodził nad nami. Głos był bardzo niewyraźny, ale dało się w nim rozpoznać głównie męskie i może jeden kobiecy. Czyli musiała to być jakaś grupka. Kiedy zarówno głosy, jak i kroki ucichły, ciepłe powietrze spotkało się z moim uchem.
- Zostaniemy tutaj jeszcze chwilę, dla pewności, że ich nie ma - Ethan mówił bardzo cicho, opierając się o jedną skałę, zrobiłam to samo, przymykając na chwilę oczy.

Ethan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz