- Trochę dziwnie, przyzwyczaiłem się do spania na podłodze. - delikatnie się uśmiechnąłem. - W ogóle dziwnie się czuję jak wszyscy chodzą przy mnie w maskach, jakbym nie wiem na co był chory. - westchnąłem.
- Przeżyjesz, podobno jest już lepiej. - wskazała na moją rękę, która była owinięta bandażem. - Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?
- Myślałem że to nic takiego, przez adrenalinę nie odczuwałem prawie w ogóle bólu. - wzruszyłem lekko ramionami.
***
Przez następne kilka dni znów nie pozwolili Tai do mnie wchodzić, niby powiedzieli jej, że jest ze mną gorzej co było kompletną bzdurą. Może znowu chcieli coś sprawdzić? Moja ręka wyglądała już normalnie, została jedynie blizna, która niestety będzie już zawsze. Przeszedłem przez wszystkie szczepionki, Tai podobno miała to już za sobą. Dali mi świeże ubrania i poszedłem pod prysznic. Kiedy się ogarnąłem wyszedłem na zewnątrz, zauważyłem Tai stojącą na pomościku przy jeziorku, podszedłem do niej i przytuliłem ją od tyłu.
- Lepiej na razie się nie odzywać, żeby na pewno odstawili nas do domu, ale... kłamczuchy z tych ludzi, wcale nie było mi gorzej. - powiedziałem nagle i cmoknąłem ją w policzek.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz