piątek, 19 stycznia 2018
Od Taigi C.D Ethana
- Myślisz, żeby później dalej ze sobą mieszkać? - Spojrzał na mnie zarówno z powagą, jak i radością. Zaśmiałam się cicho i skinęłam delikatnie głową.
- Wiesz i tak myślałam nad wyprowadzką, w końcu już trochę lat mam, chce się usamodzielnić, a dlaczego by nie zacząć tego z Tobą? - Podniosłam jedną brew, wciąż się przy tym uśmiechając.
- W sumie, ja już mieszkam sam, jeśli będziesz chciała, to nie widzę żadnego problemu - Z uśmiechem złączył nasze usta w pocałunku. Zrobiłam kilka kroków wstecz, przez co opadliśmy na kanapę. Ciepło kominka, cisza i ta przyjemna atmosfera, szybko zrobiła swoje, tym razem podczas stosunku był bardziej zdecydowany, jednak wciąż delikatny i cały wieczór był niezwykle przyjemny. Rano po śniadaniu, pierwsze co to wzięłam laptopa i z herbatą zaczęłam przeglądać notatki, za dwa tygodnie mam mieć swój test, a jeśli nie zacznę się uczyć, to może być kiepsko.
Ethan?
czwartek, 18 stycznia 2018
Od Ethana c.d Taigi
- No piękne. - przyznałem głaszcząc ją po udzie.
Kiedy skończyła ze zdjęciami ubraliśmy razem pościel, poukładaliśmy różne rzeczy na meblach itp.
- No powiem ci, zrobiło się bardzo przytulnie. - przyznałem obejmując ją w talii.
- Też tak myślę. - uśmiechnęła się kładąc dłonie na moich, które były splecione na jej brzuchu.
- Aż żal mi chyba będzie później wyjeżdżać. - dałem jej małego buziaka w policzek a później w szyję.
Tai?
poniedziałek, 15 stycznia 2018
Od Taigi C.D Ethana
- Może coś zamówimy? Jakoś nie mam siły gotować - Ethan usiadł obok uśmiechając się do mnie, najwyraźniej bawił go widok, mnie otulonej w koc.
- Z chęcią i powiem Ci, że zimno w tych górach, u nas jest zdecydowanie cieplejszy klimat - Odwzajemniłam jego gest. Po obejrzeniu ofert zdecydowaliśmy się zamówić coś mniej zdrowego, czym były dwa kebaby. Były w rzeczywiście błyskawicznym tempie, bo już po 20 minutach. Jedliśmy w ciszy, tylko czasami było słychać proszenie Aleksa, a mały kawałek mięsa.
- Może jeść takie rzeczy? - Zapytałam po chwili widząc, jak się oblizuje.
- Tak spokojnie, daje mu samo mięso bez sosu - Uśmiechnął się na co skinęłam głowę.
Nazajutrz, wybraliśmy się na spacer do miasta. Ethan chodził z psem po okolicznym parku, a ja poszłam do kilku sklepów. Wróciła z kilkoma siatkami.
- Coś Ty nakupowała? - Zaśmiał się, biorąc ode mnie większość siatek.
- Oj kilka rzeczy do domu, bo tak jakoś... Nie czuje jeszcze żeby był typowo nasz no i dla siebie kilka kosmetyków mi się kończyło i w ogóle - Wzruszyłam ramionami z uśmiechem. Objął mnie w pasie, kierując się do naszego małego "gniazdka". Od progu zaczęłam mały remont, który polegał na przywieszaniu ozdób, zmienianiu poszewek, czy takich małych drobiazgów, jak lampka, która stała na biurku.
- Może Ci pomogę? - Zapytał, widząc jak celuje młotkiem w mały gwoździk.
- Nie - Mruknęłam, wbijając go - Ładnie? - Zapytałam wieszając nasze zdjęcie z wczorajszej wycieczki.
Ethan?
niedziela, 14 stycznia 2018
Od Ethana c.d Taigi
- Przepraszam skarbie. - przytuliłem ją i Pogłaskałem po plecach. - Już będę grzeczny. - uśmiechnąłem się lekko i ucałowałem ją w czoło.
- Możemy iść dalej? - wtrącił przewodnik.
- Tak - odpowiedziała Tai lekko się ode mnie odsuwając.
Złapałem ją za rękę i ucałowałem w wierzch dłoni.
- Kocham cię - szepnąłem
- Ja ciebie też. - nieco mocniej uścisnęła moją dłoń.
Dopiero około 16 skończyliśmy wycieczkę i wróciliśmy do domu zmęczeni. Bolały mnie nogi od chodzenia i w sumie miałem wystarczająco wrażeń.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Dlaczego Pan nie strzela? - Wyszeptałam, zdenerwowana i zirytowana. Bałam się o niego, jak wtedy, gdy mężczyzna celował do nas, a on siedział na dachu helikoptera. Tylko tym razem, nie mogłam nic zrobić. W końcu, gdy zwierze wydało z siebie ryk, nasz przewodnik wystrzelił dwie strzałki, które idealnie znalazły się w udzie zwierzaka. Po chwili upadł na ziemię przed chłopakiem, a ja podeszłam do niego, łapiąc za rękę.
- Nic Ci nie jest? - Zapytałam od razu.
- Tylko się trochę strachu najadłem - Uśmiechnął się do mnie pocieszająco.- Były konieczne dwie? - Podniósł jedną brew.
- Jest to dorosły samiec, w tak zwanym kwiecie wieku, po jednej mógłby Pana zaatakować. Proszę się nie martwić o męża miał sporo szczęścia - Przewodnik uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco. - Następnym razem proszę się nie zatrzymywać. Ten był w miarę spokojny, podejrzewam, że przygotowywał się do snu zimowego stąd jego spokój.
- Normalnie kupię Ci smycz, żebyś był cały czas przy mnie, wiesz jak się wystraszyłam? Jak zaryczał, to miałam serce w gardle - Mruknęłam, przytulając się do niego.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Obudziliśmy się późnym popołudniem i wybraliśmy się z Alexem na długi spacer. Po powrocie do domu Tai siedziała na swoim laptopie, a ja na swoim. Ona przeglądała materiały, które wysłali jej nauczyciele, a ja przeglądałem możliwe atrakcje w pobliżu.
- Wiesz co, można wynająć przewodnika. Oprowadza po tych bardziej nieodwiedzanych, ale też pięknych miejsc tutaj. - powiedziałem. - Głównie poza szlakami dla turystów. Może takiego wynajmiemy na jutro?
- Jasne, ciekawy pomysł. - posłała mi uśmiech, który odwzajemniłem.
Tak jak mówiliśmy, następnego dnia wynajęliśmy przewodnika i mini jeepem wyjechaliśmy z nim poza szlaki, głębiej w góry. Miał ze sobą broń, z której strzelał do dzikich zwierząt w razie potrzeby, usypiając je na pewien czas. Chodziliśmy po różnych, na prawdę ciekawych i niezwykle pięknych miejscach. Robiliśmy też dużo zdjęć, idąc w kolejne miejsce, zostałem nieco z tyłu, ponieważ chciałem przeczytać tabliczkę, która informowała o zwierzętach, jakie tutaj żyją.
- Proszę się nie ruszać. - nagle usłyszałem poważny głos przewodnika, skierował lufę prawie w moją stronę.
- O cholera - mruknąłem kierując na nich wzrok. Tai była równie przerażona. - Nie może pan po prostu do niego strzelić?!
- Muszę wycelować w udo, musi podejść bliżej.
- Zajebiście. - szepnąłem pod nosem.
Niedźwiedź podszedł do mnie i zaczął mnie okrążać obwąchując mnie.
Tai?
sobota, 13 stycznia 2018
Od Taigi C.D Ethana
- Coś się stało? - Zapytał w końcu, kładąc dłoń na moim policzku.
- Tak sobie myślę... Co Ty będziesz robić? No bo wiesz, ja będę zajętą nauką i zdawaniem, a Ty? Przecież nie możesz cały dzień nic nie robić - Również położyłam dłoń na jego policzku, czując pod palcami zarost.
- W sumie... Nie myślałem nad tym. Wiesz, nawet jeśli chce to nie mogę podjąć tutaj pracy, w końcu wszystko mamy fałszywe - Westchnął - Może... Serio spróbuje coś z grafiką? - Wzruszył ramionami.
- Byłoby to dosyć ciekawe - Uśmiechnęłam się delikatnie.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Póki co zupełnie nic mi się nie chce. - zaśmiałem się cicho i krótko po czym przymknąłem oczy, układając głowę na poduszkę, na której leżała też Tai.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Powiem Ci ze brzmi całkiem smacznie - Stwierdziłam z uśmiechem. Razem zaczęliśmy przygotowywać obiad co szło nam całkiem sprawnie. Po niecalej godzinie nasz obiad był gotowy. Oczywiście i Aleks otrzymał swoje jedzenie do miski. Usiedlismy przy mniejszym stole w kuchni.
- Może jutro pójdziemy zobaczyć rynek i kawałek gór? - Zaproponował, gdy byliśmy w trakcie jedzenia.
- Chcesz zdobywać szczyty? - Przechylilam głowę z uśmiechem, wkładając do ust małą frytke.
- Może nie od razu szczyt Ale zazwyczaj blisko gór są wodospady - Wyjaśnił na co skinelam głową
- Możemy się przejść w końcu mamy całe dni dla siebie
Ethan?
piątek, 12 stycznia 2018
Od Ethana c.d Taigi
Lekko przytaknąłem pomagając jej uporać się z porządkami. Nie było jakoś super dużo do zrobienia, jedynie poukładać talerzyki i sztućce do zmywarki.
- To co, zabieramy się za obiad? - spytałem otwierając lodówkę.
- Tak, zgłodniałam. - przytaknęła.
Wyjąłem mięso i warzywa po czym ułożyłem wszystko na blacie.
Spojrzałem też na doniczkowe zioła, które znajdowały się na parapecie w kuchni, było ich dalekiej dużo. Mieliśmy też nowoczesny piekarnik i wszelkie potrzebne naczynia.
- Hmm, co powiesz na kurczaka w ziołach z frytkami? - zaproponowałem.
- Brzmi zachęcająco. - uśmiechnęła się.
Razem przygotowaliśmy ten obiad, kurczak piekł się już w piekarniku a ja właśnie zaczynałem smażyć frytki. Kiedy były gotowe odsączyłem z nich tłuszcz, układając je na papierowych ręcznikach, a następnie przełożyłem je na talerz. Kurczak akurat też już był gotowy więc również go wyciągnąłem. Kiedy wszystko bylo gotowe, zaniosłem talerz Tai i kubek z sokiem do stołu.
- Smacznego, my Lady. - uśmiechnąłem się i Cmoknąłem ją w policzek kładąc jej porcję i sok przed nią.
Również usiadłem do stołu ze swoją porcją.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
-Mężu mój - Powiedziałam z podniesioną głową, na co się zaśmiał. - No i czemu nie mamy dziecka? Młodzi, po ślubie i bez dziecka? - Szturchnęłam go delikatnie, idąc do kuchni, aby wszystko posprzątać po naszych gościach.
- Nie sądziłem, że taka mentalność jeszcze u ludzi pozostała - Przyznał, pomagając mi - Wydaje mi się, że może być całkiem przyjemnie w tym miasteczku
- A mi się wydaje, że jedna z tych Pań jest niezłą plotkarą i zaraz wszyscy będą o nas wiedzieć - Zaśmiałam się - Zresztą, mają piekarnię, to tym bardziej - Oparłam się o blat.
- No chyba się tym nie przejmujesz - Złapał mnie w pasie, na co się uśmiechnęłam.
- Nie, mam gdzieś ich zdanie, ja jestem w szczęśliwym związku i dobrym udawanym małżeństwie - Pocałowałam go, chowając wszystko w odpowiednie miejsca.
- A w ogóle wiesz, już jak będą wyglądać Twoje studia? - Zapytał nagle.
- Tak za kilka dni dostanę notatki, a następnie za jakieś 3 tygodnie będę miała normalny egzamin tylko, że będę rozmawiać z wykładowcą przez kamerkę. Nie wiem, jak udało im się to załatwić - Wzruszyłam ramionami.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Tak, dokładnie. - przytaknąłem Tai, wsypując kawy do szklanek.
Dziewczyna zalała ją gorącą wodą, a ja w tym czasie zaniosłem kubki na stół, oraz postawiłem cukier a Tai ciasto, usiedliśmy obok siebie.
Rozmowa przebiegała miło, jednak nie było jakoś super wiele tematów do rozmowy z takimi starszymi ludźmi, gdy niektórzy z nich chyba zapomnieli, że żyjemy już w 21 wieku. Wszyscy w spokoju wypiliśmy kawę i zjedliśmy ciasto, które swoją drogą było na prawdę przepyszne. Okazało się, że te małżeństwo ma swoją piekarnię w miasteczku i zapraszali nas rano po świeże bułki i chleb. Po jakiejś półtorej godziny zaczęli się zbierać do domu, pożegnaliśmy ich przy drzwiach, gdy już wyszli zamknąłem je, oparłem się o nie i spojrzałem na Tai z uśmiechem, również na mnie spojrzała.
- Żono moja. - uśmiechnąłem się lekko.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- A ja kocham Ciebie Ethan - Wtuliłam się w niego, przymykając oczy. Jego zapach, dotyk... Czułam się przy nim tak bezpiecznie. Nawet jeśli dookoła nas panowałaby trzecia wojna światowa, to wiedziałam, że nic mi nie będzie, tak długo, jak będę przy nim. Pogrążeni ciszą i swoim własnym towarzystwem, nawet nie zauważyliśmy, że ktoś już któryś raz z kolei, próbuje się do nas dobić.
- Ktoś do nas? - Zapytał, jakby sam nie wierzył w to, że ktoś mógłby nas odwiedzić. No tak, nie mieliśmy żadnych sąsiadów za blisko - Tai.. W razie czego, wyjdź przez balkon i biegnij przed siebie, jasne? Nie zatrzymuj się, masz biec - Spojrzał na mnie z powagą.
- Ty chyba nie myślisz, że.... Nas znaleźli - Złapałam go za rękę.
- Nie wiem... Ale jeśli, to obiecaj mi, że uciekniesz - Przyłożył moją dłoń do swoich ust, po czym wstał i powoli otworzył drzwi. Gdy tylko usłyszałam jakieś miłe głosy i witania, odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do drzwi, zakładając ówcześnie papcie.
- Tak, wprowadziliśmy się wczoraj. To moja żona, Taiga - Ethan przedstawił mnie z uśmiechem. Sama skinęłam głową do ludzi, którzy przyszli do nas z jakimiś wypiekami i z uśmiechami.
- Może Państwo wejdą? Pogoda jest paskudna - Zaproponowałam, na co się zgodzili. Były to dwa starsze małżeństwa mieszkające niedaleko nas. Wstawiłam wodę i zaczęłam kroić ciasto.
- Nie mają Państwo dzieci? - Zapytała nagle jedna z kobiet.
- Nie, mamy psa - Uśmiechnęłam się do niej, przez co zaczęła mi się przyglądać.
- Proszę wybaczyć żonie, ciężko jej zrozumieć, jak w tak młodym wieku można wyjść za mąż, skoro nie ma w związku dziecka - Wyjaśnił mężczyzna, widocznie zirytowany zachowaniem swojej żony.
- Żaden problem - Zaśmiałam się cicho - Zakochaliśmy się w sobie i razem stwierdziliśmy, że nie ma na co czekać - Odpowiedziałam, starając się zachować naturalny ton głosu.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Kochaliśmy się następne prawie dwie godziny, w na prawdę różnych pozycjach. Raz ja byłem u góry, raz ona. Doprowadziwszy ją do orgazmu również skończyłem. Oczywiście się zabezpieczyliśmy, trochę jednak za szybko na dzidziusia. Po chwili opadłem obok niej na poduszkę i przytuliłem ją, a ona wtuliła się we mnie.
***
Następnego dnia rano zabraliśmy Alexa na spacer, później pojechaliśmy na większe zakupy. Wróciliśmy po jakiś trzech godzinach, gdyż jeszcze zwiedzaliśmy. Rozpakowaliśmy zakupy i uzupełniliśmy lodówkę. Niestety musieliśmy wracać już do domu, ponieważ na zewnątrz zaczęło padać. Prognozy jednak wskazują, że jutro ma być bardzo słoneczny dzień. Jako że w domku zrobiło się chłodniej, rozpaliliśmy w kominku a w dodatku siedzieliśmy na kanapie przykryci kocem, popijając gorącą czekoladę. Tai leżała tak, że opierała się o mnie plecami, a ja oplatałem dłonie wokół jej talii. Oglądaliśmy jakiś film.
Lekko pomiziałem ją nosem po uchu.
- Kocham Cię Tai. - wyszeptałem jej do ucha po raz pierwszy.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
Spojrzałam na niego z delikatnym uśmiechem, to urocze, że się martwi i dopytuje. Większość facetów, nawet by się nie zastanawiało tylko w takiej sytuacji, korzystaliby, a ewentualne pytania mieliby po wszystkim, albo nawet następnego dnia.- Jest okej Ethan - Zanurzyłam dłoń w jego włosach i ponownie zaczęliśmy się całować. Wolną dłonią zaczął błądzić po moich plecach.
Chciałam tego, chciałam to zrobić z nim. Nigdy przy nikim, nie czułam się tak dobrze. Czułam, że mogę mu zaufać i miałam pewność, że mnie nie zrani. Delikatnie wsunął dłoń pod moją bluzkę, zatrzymując się jeszcze na moim brzuchu. Ponownie na mnie spojrzał, z powagą, ale i z małym uśmiechem.
- Nie chce żebyś się zmuszała - Wyszeptał.
- Ale ja się nie zmuszam, kontynuuj - Również zaczęłam szeptać. Jego dotyk sprawiał mi wiele przyjemności. Nim się obejrzałam leżałam pod nim jedynie w samych czarnych figach. Był delikatny, ale i zdecydowany jednocześnie. Jego usta były w każdym możliwym miejscu na moim ciele. Jęczałam cicho i odchylałam głowę, jakbym chciała zaczerpnąć nieco świeżego powietrza. Nagle poczułam, jak zaczyna we mnie wchodzić. Najpierw nieco się skrzywiłam, jednak po chwili czułam już jedynie przyjemność. Przyciągnęłam go do siebie, tak że przylegał do mnie swym ciałem.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Dwa razy... a ty? - patrzałem na nią odgarniając jej kosmyk włosów za ucho.
- Ja też, raz. - dalej się mi przyglądała.
- Boisz się? - spytałem głaszcząc ją zewnętrzną stroną palców po policzku.
- Niee, w porządku. - pokręciła lekko głową.
Delikatnie się uśmiechnąłem patrząc w jej piękne oczy, od samego początku bardzo mi się podobały.
- Przecież jeśli chcesz możemy poczekać, nie musimy się śpieszyć. To zależy od ciebie skarbie. - dałem jej małego buziaka w nosek.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- To jest plus małych miasteczek, większość produktów jest świeża, bo mają stałych klientów - Powiedziałam zajadając się owocem. - Znalazłam kilka filmów, możesz wybrać jakieś - Powiedziałam uśmiechając się przy tym.
- No dobra... To co obejrzymy film, zrobimy sobie kolację i oglądamy dalej? - Spojrzał na mnie, na co radośnie skinęłam głową.
Po obejrzeniu ostatniego filmu, zrobiła się dość późna godzina. Aleks, spał już smacznie na dywanie. Jako, że wieczory są jeszcze ciepłe, nie zdecydowaliśmy się na rozpalenie ognia. W końcu skoro na dole śpi pies, to jemu też nie może być za gorąco. Po prysznicu i założeniu na siebie piżamy, która składała się z krótkich spodenek i koszulki weszłam pod kołdrę, gdzie leżał już Ethan. Od razu przytuliłam się do jego ciepłego ciała. Oparłam brodę o jego tors i przyglądałam przez chwilę.
- Coś nie tak? - Ułożył dłoń na moich włosach, delikatnie je miziając.
- Nie jestem śpiąca - Wyjaśniłam, zbliżając się do jego ust, aby złożyć na nich pocałunek. Z początku niewinny i nieśmiały, przerodził się po chwili w namiętny pocałunek, który zaowocował tym, że chłopak znalazł się nade mną, całując mnie delikatnie po szyi.- Ethan - Wyszeptałam na chwilę, zmuszając go tym samym, aby na mnie spojrzał.
- Przepraszam, posunąłem się za daleko - Uśmiechnął się blado, na co pokiwałam przecząco głową.
- Nie... Jest mi bardzo przyjemnie... Chciałam raczej zapytać czy robiłeś to już wcześniej? - Podniosłam jedną brew, wpatrując się w jego oczy.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Po tym wstałem, zapiąłem psa na smycz i wyszliśmy z domu, Tai w tym czasie miała wybrać kilka filmów na wieczór. Poszedłem z nim do lasu a w drodze powrotnej weszliśmy do sklepu. Było tam wiele świeżych i smakowicie wyglądających produktów. Wziąłem dwa twarożki, jeden z rzodkiewką, wedle życzenia Tai, a drugi ze szczypiorkiem. W koszyku znalazły się również kilka owoców i warzyw oraz mięso na jutrzejszy obiad. Wszystko spakowano mi w siateczkę, zapłaciłem i razem z Alkiem, powolnym krokiem wróciliśmy do domu.
- Wróciliśmy. - powiedziałem zamykając drzwi, a Aleks zaczął szczekać, jakby mówiąc to samo.
Zaniosłem siatkę do kuchni, a dziewczyna przyszła zobaczyć co kupiłem.
- W sumie już widzę duży plus. Świerze jedzenie, nie to co czasem w naszych marketach. - powiedziałem chowając serki do lodówki.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- I jak? - Usłyszałam jego krzyk z salonu.
- Znalazłam popcorn do mikrofali... I paluszki - Odpowiedziałam otwierając wszystkie szafki, przy okazji orientując się, gdzie co jest.
- Wolisz horrory, czy może raczej, komedie?
- Wiesz co... Może jakaś akcja? Albo kryminał? - Przeszłam do salonu, ponownie zajmując miejsce na kanapie. - Na komedii byliśmy przecież w kinie - Uśmiechnęłam się.
- W sumie racja. Wiesz, za chwilę i tak będę musiał się przejść z Alexem, to mogę wstąpić do sklepu i coś kupić, za wiele w tej lodówce nie mamy - Przyznał, z czym się zgodziłam.
- No w sumie możesz kupić coś na kolację, a jutro po prostu pojedziemy na większe zakupy i przy okazji zobaczymy trochę tego miasteczka - Zaproponowałam.
- Jak dla mnie może być, chcesz coś konkretnego?
- Serek z rzodkiewką - Posłałam mu buziaka.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- W sumie też lepiej trochę poudawać, niż znów trafić na tą wyspę. - przyznała.
- No widzisz, trzeba myśleć optymistycznie. - uśmiechnąłem się delikatnie. - Głodna? - spytałem.
- Może troszkę...
- Okej, to ja w takim razie pójdę przygotować coś małego. - wstałem i cmoknąłem ją w nosek.
Zszedłem na dół, Alex leżał na dywanie i gryzł swoją kość, wyjąłem kilka rzeczy z lodówki i przygotowałem nam jakiś dobry i łatwy deser, jakim były gofry z owocami czy bitą śmietaną.
Zjedliśmy je skacząc po kanałach i patrząc, jaki mamy pakiet telewizyjny.
- Wiesz, w sumie wieczorem możemy zrobić sobie wieczór filmowy. - zaproponowałem.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- W sumie... Ładnie tutaj - Powiedziałam, odkładając swoje torby.
- No nie można zaprzeczyć. Idziemy zobaczyć górę? - Uśmiechnął się do mnie, na co skinęłam głową. Zawołał psa do domu, który z radością ułożył się na dywanie.
- Chyba ten dywan będzie jego - Ze śmiechem poszłam na górę. Weszłam do sypialni. Była skromna. Duże łóżko, z czystą pościelą, szafa i mała szafka przy łóżku, a także fotel pod ścianą z biurkiem. Wszystko w stonowanych kolorach.Ethan poszedł sprawdzić resztę pokoi, a ja usiadłam na łóżku, patrząc na swoją dłoń, na której błyszczały dwa pierścionki.
- Mamy wszystko zapewnione, są ręczniki, koce, nawet pościel w pokoju gościnnym - Wrócił do mnie, a widząc moją minę usiadł obok przytulając - Nie martw się.
- Nie martwię się... Nawet chciałam takiego życia. Wiesz, mąż, własny domek, pies na dole - Uśmiechnęłam się delikatnie - Po prostu, dziwnie mi, że teraz muszę udawać, że mam to swoje wymarzone życie.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Ale wiesz co, nie jest najgorzej. - stwierdziłem po chwili drogi. - Zawsze mogli dać nam jakiegoś dzieciaczka i kazać udawać, że to nasz. - parsknąłem lekko śmiechem.
- To byłby już szczyt. - uśmiechnęła się lekko kręcąc rozbawiona głową.
- Nie żeby coś, lubię dzieci, ale... to byłoby straszne. - Tai mi przytaknęła.
Alex wylegiwał się na kanapie z tyłu, a my rozmawialiśmy i trochę się wygłupialiśmy, śpiewając piosenki z radia. Co jakiś czas puszczali kawałki, które znaliśmy i lubiliśmy.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Jakiś Ty kochaniutki. No kto jest takim słodziakiem? A lubisz jak Cię za uszkiem drapią? - Mówiłam to wszystko słodkim głosem, przez co pies mimo zatrzymywania przez Ethana wskoczył mi na kolana.
- na Twoje własne życzenie - Zaśmiał się widząc, jak liże mnie po twarzy. Sama też śmiałam się, wciąż go miziając. - Zaraz zrobię się zazdrosny. Dobra Alex uciekaj na tyły, bo jedziemy - Odpalił silnik, a psiak niechętnie wskoczył na tylne siedzenia.
- Kochany jest - Powiedziałam z uśmiechem.
- Dobrze, że lubisz zwierzęta - Spojrzał na mnie, gdy wyjeżdżał już z miasta, według nawigacji, czekało nas ponad 7 godzin podróży.
- Uwielbiam. Od zawsze chciałam mieć psa, kota, albo chociaż chomika, ale mój tata ma uczulenie na sierść, a nawet jak mu mówiłam, że są zwierzęta z włosem to kręcił nosem, bo uczulenie może nawet wtedy dać się we znaki - Westchnęłam. Po czym wzięłam pudełeczko, aby wszystko jeszcze raz dobrze zobaczyć.
- Wielka szkoda, ale uczulenie może dawać się we znaki... Co tam wyczytałaś ciekawego? - Zapytał po chwili.
- Postarali się, jest nawet opisana nasza historia. "Poznaliście się w liceum, Taiga była już w drugiej klasie humanistycznej, podczas gdy Ethan zaczynał pierwszą klasę o profilu matematycznym. Mając wcześniej prawo jazdy, zauważyłaś chłopaka jak marznie czekając na autobus, postanowiłaś go podwieźć i tak zaczęła się wasza znajomość" - Przeczytałam początek, śmiejąc się pod nosem. Nawet jeśli to zwykła historia, to ma sporo z rzeczywistością, może nie podwiozłam go samochodem, ale pomogłam z raną. Wzięłam też mniejsza czerwone pudełeczko. Chwile trzymałam je w dłoniach po czym włożyłam na jeden palec, najpierw pierścionek z małym kamieniem, a następnie obrączkę. Podałam też jedną chłopakowi.
Ethan?
czwartek, 11 stycznia 2018
Od Ethana c.d Taigi
Kiedy odwiozłem Tai do domu, pojechałem do siebie i wyprowadziłem Alexa na spacer. Szczęście że tym razem będę mógł go zabrać ze sobą. Jako że mieliśmy wyjechać już jutro, zacząłem się pakować.
***
Następnego dnia, przed 10 - tak jak kazali - podjechałem po Tai. Wziąłem od niej torbę i wsadziłem ją do bagażnika, po tym wsiedliśmy do auta, Alex zaczął wachlować ogonem widząc nową osobę i wpychać się do przodu, aby dziewczyna go pogłaskała. Alex był to czarny owczarek niemiecki długowłosy.
- No i to jest wlasnie Alex. - trzymałem go za obroże, aby nie wpakował się Tai na kolana. Mógłby okazać się ciut za ciężki. - jak widzisz ma słabość do pięknych kobiet. - posłałem jej uśmiech.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Trzymam za słowo - Usmiechnelam sie do niego oddając mu całe pudełeczko- Mozesz to na razie mieć przy sobie? Mama by mnie zabiła gdyby znalazła u mnie pierścionek i obrączkę
- Pewnie nawet nie musisz tłumaczyć... Chcesz coś zjeść? - Zapytał po chwili.
- Nie... wolałabym już wrócić i pogadać z rodzicami, nie wiem jak zareagują gdy znowu im powiem ze wyjeżdżam - Oparlam się o siedzenie i westchnelam cicho.
- O nic się nie martw ich też z pewnością będą pilnować i myślę że będziesz mogła do nich dzwonić co jakiś czas - Uśmiechnął się do mnie delikatnie co odwzajemnilam.
W domu długo chodziłam wokół rodziców nie wiedząc jak zacząć temat. W końcu praktycznie jak zbierali się do spania wzięłam się w garść. Powiedziałam że znowu muszę wyjechać na misję, ze potrzebują ludzi, ze nie będę tam sama i ze postaram się znaleźć punkt aby się częściej odzywać. Długo namawiali mnie ze to zły pomysł, po dwóch godzinach odpuscili kończąc słowami ze jestem dorosła i wiem co robię. Następnego dnia od rana zajelam się pakowaniem. Mama choć z trudem to uśmiechała się pomagając mi i szykujac prowiant pouczała co powinnam a czego nie.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Uśmiechnąłem się do niej pocieszenie głaszcząc ją po policzku.
- Przecież na razie to i tak nic na poważnie. Damy radę Tai. Daliśmy rade tam więc to jest pikuś.
- Znowu będę musiała kłamać rodzicom, czemu wszystko nie może być jak dawniej. - Westchęła ciężko. - Prawie wszystko. - dodała po chwili kładąc dłoń na mojej, ktora była na jej policzku.
Uśmiechnąłem się jedynie i lekko ją pocałowałem, co odwzajemniła. Wziąłem jedną obrączkę.
- Taigo, moja najdroższa, czy zostaniesz moją żoną? - spytałem żartobliwie.
- Ależ oczywiście Ashtonie. - uśmiechnęła się podając mi dłoń.
Wsunąłem jej na palec obrączkę i Ucałowałem w wierzch dłoni. Dziewczyna po chwili smiechow ściągnęła ją, w końcu co by Powiedziała rodzicom?
- Nie martw się, kiedyś postaram się, aby te prawdzie oświadczyny były bardziej romantyczne. - posłałem jej delikatny uśmiech.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
Wszystko to było jak jakiś... kosmos nie mówiąc już o wymyslaniu kolejnych kłamstw żeby wyjechać w końcu nie uciekne z domu. Spojrzałam na chłopaka który oglądał kartonik analizując wszystko.
- Jak długo to może trwać? - Zapytałam w końcu
- Miesiąc... A może rok - Westchnął - Nie musicie się martwić o pieniądze, ani studia możesz wszystko zdawać online - Spojrzał na mnie na co tylko nieco się skrzywilam. Ponownie całe życie przewroci się do góry nogami? Cóż chociaż będziemy razem. Wyszliśmy z samochodu w milczeniu. Wsiedliśmy do auta A ja spojrzałam na małą paczkę dla nas, zainteresowało mnie małe pudełko w którym jak się okazało były dwie obrączki A także piersionek. Zadbali o każdy szczegół. Były nawet akta z których wynikało że mam udawać pisarke natomiast Ethan miał być grafikiem komputerowym. No tak idealne domowe prace.
- To nieco chore - Wyjęłam dwie obrączki- Nieco inaczej wyobrażałam sobie powód noszenia obrączki - Usmiechnelam sie blado
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Zaraz, zaraz... czy ja dobrze rozumiem? Znowu wyślecie nas na jakieś inne odludzie? - pokręciłem lekko oburzony głową.
- Nie. - westchnął. - Pojedziecie do domu w górach. Jest to małe miasteczko, ale zamieszkałe, sporo turystów i miejsc do zwiedzania. - wyjaśnił.
- Mamy tam po prostu siedzieć i udawać, że jesteśmy kimś innym i dobrze się bawimy na wczasach? - uniosłem jedną brew.
- Tak, dokładnie. Zajęliśmy się już waszymi dowodami, tutaj klucze do domku, nawigacja z wklepaną lokalizacją domku, ulotka turystyczna i kilka wskazówek. - podał mi te wszystkie rzeczy w pewnym jakby kartoniku.
- Jak rozumiem nie mamy wyjścia...? - spytała Tai.
- Niestety nie. Tak będzie bezpieczniej dla was i dla nas. Nie zwracajcie na siebie jakoś bardzo uwagi. To tyle. - wzruszył lekko ramionami. - Będę się z wami na bieżąco kontaktował, w razie czego za kilka minut przyjdzie do was mój numer. Proszę dzwonić gdyby się coś działo, gdyby były jakieś pytania. - mówił oficjalnym tonem.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Musicie iść z nami - Powiedzieli dosyć groźnie pokazując nam swoje odznaki FBI, spojrzeliśmy na siebie zaskoczeni, ale widząc, że nie zostawią nas w spokoju, poszliśmy za nimi, do czarnego wana, gdzie siedział jeszcze jeden mężczyzna.
- Taiga i Ethan? Ci co przetrwali na wyspie? - Spojrzał na nas obojętnie, nieco się spięłam słysząc to, ale dłoń Ethana znacznie mnie uspokoiła.
- Imiona się zgadzają, ale nie byliśmy na żadnej wyspie, mieliśmy wyjazdy... Służbowe - Mówił to wszystko z pewnością w głosie. Oby ludzie wręcz nas wyśmiali, pokazując nasze zdjęcia właśnie z wyspy. Jak razem śpimy, siedzimy na pomoście, czy jak walczymy na pomoście.
- Skąd... - Zapytałam oglądając to wszystko.
- Spokojnie, nie chcemy was tam wysłać po raz drugi. Chcemy zamknąć ludzi, którzy wpadli na pomysł stworzenia takiego czegoś. Nie poniesiecie żadnych konsekwencji, wy walczyliście o swoje życie...
- My chcemy już tylko normalnego życia - Wtrącił szybko Ethan.
- Nie chcemy się w to mieszać... - Dodałam nieco ciszej.
- Już się w to wmieszaliście... Zostaliście naszymi świadkami koronnymi, chcemy odbić pozostałych ludzi i dorwać się do tego rządu, ale bez was się nie uda... Dlatego musicie wyjechać, dostaniecie nowe tożsamości, niewielki dom, będziecie spokojnie żyć jako młode małżeństwo, dopóki sprawa się nie wyjaśni, później wrócicie do normalności - Wyjaśnił, układając dłonie na swoim kolanie, a ja nie umiałam tego skomentować
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Zawsze ciekawiło mnie, ile zarabiają na tych godzinnych reklamach. - szepnąłem do niej kiedy czekaliśmy na film, oglądając reklamy.
- Pewnie całkiem niezłą kasę. - uśmiechnęła się lekko i spojrzała na mnie.
Odwzajemniłem uśmiech i złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek, po czym usiadłem znów wygodnie obejmując ją i głaszcząc opuszkami palców po ramieniu.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- W sumie, powinna lecieć teraz fajna komedia - Uśmiechnęłam się delikatnie - Myślę, że będzie odpowiednia.
- Pewnie. To co, wieczorem kino i jakaś kolacja? - Objął mnie ramieniem, na co w odpowiedzi go pocałowałam.
Po dwóch godzinach odwiózł mnie do domu, abym mogła się wykąpać, a także przebrać w normalne ubrania. Założyłam czystą bieliznę, a także podziurawione rurki i koszulkę, żeby mimo wszystko było mi wygodnie. Ethan był pod moim domem punktualnie, rodzice już nawet nie komentowali mojego wyjścia, po prostu życzyli mi miłej zabawy.
Najpierw pojechaliśmy do kina. Chłopak kupił dwa bilety, a ja w tym czasie poszłam po popcorn, a także cole.
- Udało mi się zająć miejsce na kanapie - Pokazał dwa bilety.
- Fajnie, ja mam popcorn, chciałam jeszcze nachos, ale nie mają świeżych - Skrzywiłam się nieco, na co się zaśmiał. Zabrał ode mnie spore pudełko z popcornem, dzięki czemu oburącz chwyciłam cole, a słomkę włożyłam do ust, aby móc się napić.
Ethan?
środa, 10 stycznia 2018
Od Ethana c.d Taigi
- Hej, to oszustwo! - zawołem i zacząłem płynąć za nią.
Niestety nie udało mi się jej prześcignąć, gdybyśmy zaczęli równo bym miał równe szanse.
- Ha! Wygrałam! - uśmiechnęła się dumnie.
- To bylo oszustwo! Zacząłem o wiele później. - spojrzałem na nią robiąc smutną minkę.
- Musisz się pogodzić z przegraną Ethan. - pokazała mi język na co wróciłem oczami z uśmiechem.
Usiadłem na kamień i przeczesałem włosy dłonią, pomogłem jej się na niego wspiąć na głaz i usiadła obok mnie opierając się o mnie.
- Pomyśleć że już niedługo jesień, później zima. - Westchnąłem lekko. - Jak masz ochotę, możemy iść do kina wieczorem albo jutro. Musimy nadrobić kilka randek. - uśmiechnąłem sie lekko.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Jejku przepraszam! - Szybko złapałam go za rękę pomagając utrzymać równowagę - Przestraszyłeś mnie i ja tak odruchowo... - Spojrzałam na niego, patrząc też czy nic mu nie zrobiłam.
- Nie, to nic. W sumie straszenie Cię teraz nie było najlepszym pomysłem - Przyznał przeczesując mokre włosy dłonią.
- Mocno boli?
- Nie jest źle - Zapewnił całując mnie. - Ale przynajmniej weszłaś do wody, miło co nie? - Objął mnie w pasie, patrząc mi prosto w oczy.
- Całkiem przyjemnie - Przyznałam - Może mały wyścig? - Uśmiechnęłam się do niego zadziornie, na co podniósł jedną brew.
- Wyścig mówisz? Możemy spróbować - Stwierdził.
- Okej, kto pierwszy przy tym głazie, ten wygrywa! Start! - Nie czekając na niego zaczęłam płynąć w wyznaczone miejsce.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Owszem - zamknąłem oczy odchylając delikatnie głowę do tyłu w stronę słońca. - Raz miałem awaryjne lądowanie na wyspie, tam to dopiero było pięknie... kiedyś cię tam zabiorę. - stwierdziłem, na co dostałem buziaka w policzek.
- Trzymam za słowo. - uśmiechnęła się co Odwzajemniłem.
- Idziemy do wody?
- Jeszcze chwila - zamruczała.
- Dobra to czekam już tam - wstałem i ruszyłem w stronę wody.
Była chłodna ale moje ciało szybko sie do niej przyzwyczaiło i stała się przyjemna. Postanowiłem zrobic małego psikusa Tai i zanurkowałem, postanowiłem poczekać aż będzie mnie szukać
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Tylko wróć trzeźwa! - Krzyknęła mama z salonu.
- I bez dziecka - Dodał ze śmiechem ojciec.
- Na to bym akurat nie narzekała - Tym razem i mama zaczęła się śmiać. Przewróciłam tylko oczami, zamykając za sobą drzwi.
- Wybacz za nich, czasami zachowują się jak dzieci - Westchnęłam, kiedy widziałam jak powstrzymuje się od śmiechu. Otworzył mi drzwi w samochodzie, a kiedy usiadłam na miejscu pasażera, to je za mną zamknął.
Jechaliśmy przez godzinę, słuchając muzyki i wygłupiając się. W końcu dojechaliśmy na plaże, gdzie praktycznie nikogo nie było.
- Jakie pustki - Wysiadłam z samochodu, rozkładając jeden z ręczników.
- Jest to dzika plaża, raczej nie ma tutaj ludzi - Wyjaśnił Ethan robiąc to samo - Jakoś nie lubię zatłoczonych plaż, gdzie co chwila dostajesz z piłki, albo ktoś coś na Ciebie wylewa - Ściągnął swoje ubrania, zostając w samych kąpielówkach. Sama też ściągnęłam z siebie sukienkę.
- Tutaj się z Tobą zgodzę, sama uważam to za duży minus plaż - Usiadłam wygodnie na ręczniku, kierując twarz ku słońcu - Jak przyjemnie - Wymruczałam.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Następnego dnia rano musiałem jechać do jednostki, chciałem poprosić o przedłużenie "wolnego", ponieważ dalej nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Kiedy wróciłem do domu, wypuściłem Alexa na ogród, usiadłem na kanapie i zadzwoniłem do Tai.
- Hej, robisz coś dzisiaj? - spytałem.
- Hejka, chyba nie. A co? - niemal słyszałem jej uśmiech.
- Może przejedziemy się nad jezioro na cały dzień? - zaproponowałem.
- Jasne, fajny pomysł.
- To będę po ciebie tak za około godzinę?
- Ok, będę czekać
Po tych słowach rozłączyliśmy się. Spakowałem do samochodu koc, grilla, trochę jedzenia i ręcznik, założyłem kąpielówki i podjechałem po Tai.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Oczywiście - Pocałował mnie namiętnie - W ogóle to... Wiesz co zrobić z tą kasą? - Podniósł jedną brew, kiedy wstał i zabrał z podłogi swój kask.
- Szczerze nawet nie mam ochoty jej ruszać, nie poszłam tam dobrowolnie, ani nie walczyłam o pieniądze, tylko o życie - Westchnęłam.
- Mam podobne odczucia - Westchnął - Myślałem, żeby kupić jakieś lepsze mieszkanie, a resztę oddać na schroniska - Wzruszył ramionami.
- Nie taki głupi pomysł - Stwierdziłam, odprowadzając go na sam dół - Tak w ogóle - Wzięłam długopis i napisałam mu na dłoni swój numer - Myślę, że powinieneś go mieć - Zaśmiałam się cicho.
- Może okazać się przydatny - Uśmiechnął się - Pa Tai - Pocałował mnie na pożegnanie, a ja się uśmiechnęłam zamykając za nim drzwi.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Chyba na pewno. - złączyła nasze usta w pocałunku, który odwzajemniłem.
Całe te pół godziny przeleżeliśmy i przegadaliśmy, w końcu jednak rozległo się pukanie do drzwi. Taiga zeszła na dół a już po kilku minutach wróciła z dużym kartonem pizzy. Uśmiechnąłem się i usiadłem na łóżku robiąc jej miejsce obok siebie. Usiadła i jedliśmy oglądając jakiś film, była to chyba komedia bo dużo się śmialiśmy. W końcu jednak film się skończył tak samo jak pizza i było już późno. Spojrzałem na zegarek, powoli dochodziła północ.
- Twoi rodzice jeszcze nie wrócili? - dziewczyna wzruszyła lekko ramionami. - Chyba będę się musiał już zbierać - westchnałem i spojrzałem na nią
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Nie miałeś za ciekawie - Podsumowałam - Ale ta dziewczyna powinna mieć świadomość, że nie może wymagać od Ciebie nie wiadomo czego, po takich przejściach. Według mnie skoro ktoś kocha szczerze to jest w stanie czekać, aż ta druga osoba się otworzy nawet jeśli to trwa i trwa - Mówiłam patrząc na niego. Po chwili uśmiechnęłam się do niego.
- Jak widać nie miała takiego podejścia do tego wszystkiego - Wzruszył ramionami. Ułożył się obok mnie i delikatnie mnie przytulił.
- Może zamówimy sobie pizze? Dawno nie jadłam pizzy - Spojrzałam na niego z uśmiechem, sięgając po laptopa, który stał na mojej szafce.
- Powiem Ci, że ja tak samo - Zaśmiał się - Na jaką masz ochotę? - Spojrzał w ekran, a ja zaczęłam czytać z czym one są.
- Może ta? Z kurczakiem, pieczarkami, serem, szynką i pomidorkiem, wygląda całkiem smacznie - Spojrzałam na niego. Zgodził się ze mną, dlatego od razu wzięłam telefon i zadzwoniłam, aby zamówić. Nawet czas oczekiwania nie będzie aż taki duży, czyli akurat. - Powinni być za jakieś pół godziny, max 45 minut - Odłożyłam telefon i komputer, wtulając się w niego.
- Całkiem szybko, może w końcu zatrudnili nowego kierowce - Zaśmiał się.
- Powiem Ci... Że czuje się dziwnie - Uśmiechnęłam się pod nosem - W końcu... Normalnie.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Wnuki mówisz... - zaśmiałem się nerwowo.
- Hej, nie zmieniaj tematu. - szturchnęła mnie lekko uśmiechając się. - Więc jak? - patrzała na mnie uważnie.
- W poważnym związku chyba jeszcze nie byłem. Znaczy wydawało mi się, właśnie wydawało. Bo nie można nazwać poważnym związkiem tego, jak dziewczyna zdradza cię z innym po tygodniu. - Westchnąłem.
- Przyłapałeś ją... - lekko się skrzywiła.
- Z moim przyjacielem. - pokręciłem lekko głową. - Ale pewnie też trochę w tym mojej winy. - dodałem po chwili.
- To znaczy? - przechyliła lekko głowę na bok.
- Po śmierci rodziców zamknąłem się w sobie. Miałem wtedy 11 lat i zamieszkałem z ciotką, która była potworna. Cały czas sprowadzała do domu nowych facetów, latała na wyspy i siedziałem z jej dziwnym kolegą. Właśnie dlatego wysłała mnie tam, bo nigdy nie potrafiłem powiedzieć jej co czuję i jak skończyłem 18 lat wprowadziłem się od niej.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Przecież to była tylko wymówka - Zaśmiałam się - Z pewnością mama mu powiedziała o wszystkim, no to musiał przyjść na zwiady - Wyjaśniłam, włączając telewizor, aby nie było aż tak cicho w pokoju.
- Pewnie się martwi, to akurat normalne - Zaśmiał się cicho.
- Martwi? Oni chcą już wnuki. Jakiś czas temu zapytali mi się, czy nie interesują mnie dziewczyny - Przewróciłam oczami.
- To co Ty, nie zapraszałaś do siebie kolegów? - Podniósł jedną brew.
- Baardzo rzadko, częściej wpadały do mnie koleżanki, ewentualnie kilku znajomych. Dlatego mogą być teraz nieco poruszeni - Wzruszyłam ramionami z uśmiechem - A tak w ogóle? Byłeś już z jakąś dziewczyną?
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Oglądałem laptopa dokładnie, po kilku minutach grzebania przy baterii włączył się bez problemu i oddałem mężczyźnie sprzęt.
- Co zrobiłeś? - spytał lekko zaskoczony ile mi to zajęło.
- Jesli w baterii zbierze się spora warstwa kurzu komputer przestaje się włączać. - wyjaśniłem.
- Dziękuję bardzo - uśmiechnął się ciepło. - To was zostawię... - cały czas uśmiechał się rozbawiony w końcu jednak wyszedł.
- Przepraszam cię za niego. - powiedziała
- Przecież nic się nie stało, był bardzo miły. - uśmiechnąłem się. - Już na starcie złapałem plus u twojego taty, nie jest źle. - zaśmiałem się delikatnie.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- No on chyba nie został tam wysłany z błahego powodu - Stwierdził patrząc na mnie, kiwnęłam głowa, odkładając pusty już talerzyk.
- Może zrobił krzywdę innej kobiecie, miała go dosyć i buch, rozwiązanie samo się znalazło - Położyłam się na łóżku, patrząc w sufit.
- Nie zadręczaj się tym i proszę Tai, nie szukaj żadnych informacji w necie, albo nie prowadź jakiegoś swojego własnego śledztwa. Skoro mogli wysłać nas raz na tą wyspę to mogą zrobić to po raz drugi, a nie chce Cię stracić - Złapał mnie za rękę, przez co spojrzałam na niego. Mówił całkowicie poważnie, przez co skinęłam głową.
- Dobrze nie będę - Westchnęłam.
- Tai skarbie, mam do Ciebie prośbę - Do środka bez pukania wparował mój tata, a ja gwałtownie się podniosłam - No pięknie, wyjeżdżasz na jakieś dwa miesiące, wracasz i masz chłopaka, a ja nic o tym nie wiem - Zaśmiał się podchodząc do nas. Ethan od razu wstał podając mu dłoń i przedstawiając się.
- Miło mi Pana poznać - Uśmiechnął się do mojego ojca, który odpowiedział mu tym samym.
- Myślałam, że do wieczora będziesz w pracy - Spojrzałam na niego, na co wzruszył ramionami. Oczywiście, domyśliłam się, że mama dała mu już znać, że nie jestem sama w domu.
- No bo widzisz skarbie, mam problem z laptopem - Wyciągnął swój komputer - O widzisz nie chce się włączyć - Położył mi go na kolanach, a ja spojrzałam na niego błagalnie.
- Dobrze wiesz, że się na tym nie znam - Westchnęłam.
- Jeśli można, czasami naprawiałem komputery kolegów, może jakoś pomogę - Zaproponował Ethan, na co mój ojciec klasnął w dłonie
- I pięknie. Proszę bardzo - Przekazał komputer chłopakowi.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Nie, pewnie liczyła na to, że nie uda mi się wrócić. Tym samym przywitał mnie tylko pies, ale... przyzwyczaiłem się. - wzruszyłem lekko ramionami.
- Na pewno tak nie myśli...
- Myśli, znam ją. O ile dobrze pamiętam wygrzewa sie właśnie na Karaibach, podobno za wysłanie kogoś tutaj, ten ktoś też dostawał pieniądze. - Westchnąłem.
- Pięknie. - mruknęła.
- Cóż kochany rząd. - uśmiechnąłem się sztucznie. - Tak jak mówiłaś, jednak też mam nadzieję że uda im się wrócić. Tylko mordercy, pedofile i gwałciciele zasługują na takie życie na bezludnej wyspie. - stwierdziłem.
Tai? Wybacz że krótkie ale na tel jeszcze :<
Od Taigi C.D Ethana
- W sumie to nie, jechałem jakieś pół godziny - Wzruszył ramionami, na co tylko się cicho zaśmiałam - Co Cię tak bawi?
- Okazuje się, że mieszkamy w jednym mieście, a się wcześniej nie znaliśmy czy to nie zabawne? - Przechyliłam nieco głowę.
- Wiesz, pewnie się gdzieś minęliśmy, ale pewnie wtedy żadne z nas nie zwracało na to większej uwagi - Również się uśmiechnął - W ogóle jak zareagowali Twoi rodzice? No i wracasz na studia?
- Wszyscy byli źli, że wyjechałam tak nagle, ale nie mieli problemu z uwierzeniem w moją wersję, w końcu pokazałam im te papierki - Westchnęłam - Dziwnie było mi ich wszystkich okłamywać i mówić, jak dobrze wspominam te chwile gdy "pomagałam" biednym i bezdomnym - Westchnęłam ciężko.
- Domyślam się, że nie jest to łatwe - Delikatnie przechylił głowę - A Twój były...
- Nie odzywa się, nikt nawet nie wie gdzie jest - Wzruszyłam ramionami - A co do studiów, na razie mam "wolne", nawet na uczelni uwierzyli, że wyjechałam i mam trochę czasu na odpoczynek - Wyjaśniłam - A jak u Ciebie? Ciocia się odzywała?
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Zastanawiałem się chwilę i wziąłem łyka soku.
- Wtedy właściwie bylem ja i postacie niezależne, ale nie było innych ludzi, którzy go szukali. Jak się nie udawało, to działo się coś, przez co postać umierała ale nie miałem na to wpływu. - wyjaśniłem.
- Rozumiem... tak jeszcze myślałam... to co zrobili było nielegalne. Jakby ktoś się o tym dowiedział...
- Lepiej nie próbować. Po tym co zrobili, pewnie byliby w stanie nawet wynająć płatnego mordercę. - spojrzałem na nią poważnie. - Lepiej to przemilczmy, a przynajmniej na razie. - cały czas gładziłem ją po łydce.
Tai skinęła lekko głową. Przysunęła się do mnie i przytulała do mojego boku, również ją przytuliłem.
- Pokażesz mi kiedyś tą grę? - spytała.
- Jasne, kiedy tylko się u mnie pojawisz. - uśmiechnąłem się lekko.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Ale nie musisz już się bać - Uśmiechnął się pocieszająco, włożyłam kawałek ciasta do ust i pokiwałam przecząco głową.
- Ja się nie boje... Ale szkoda mi ich, nawet jeżeli tak zachowywali się jak zwierzęta... Poza tym były tak takie osoby, jak ten dzieciak. Ma 15 lat, znalazł się tam bo kolega zazdrościł mu popularności, dobrych ocen i przyjaciół... Przez takie rzeczy, które zdobył sam z siebie ma teraz zginąć? Dlatego nie mogłam spać - Westchnęłam łapiąc szklankę z sokiem.
- Rozumiem co czujesz - Delikatnie pogłaskał mnie po nodze, co wywołało u mnie mały uśmiech. - Może to wszystko zostało przerwane? Wiesz... Skoro my zdobyliśmy "nagrodę" to może odpuszczą reszcie, w końcu gra się skończyła.
- A jak to było gdy grałeś na konsoli? Działo się coś, jeśli no nie wiem nie znalazłeś tego diamentu? - Przechyliłam delikatnie głowę.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Wszedłem na górę i bez problemu trafiłem do jej pokoju. Usiadłem na łóżku i rozglądnąłem się dookoła. Bylo tu bardzo schludnie i przytulnie. Odłożyłem kask na ziemię, między swoje nogi. Nagle do pokoju weszła Tai z dwiema szklankami i talerzykami, na jednym było kilka kawałków ciasta. Uśmiechnąłem się lekko aby odwzajemnić jej gest. Usiadła obok mnie i podała mi talerzyk oraz szklankę, podziękowałem i wziąłem gryza szarlotki.
- Mmm, przepyszna. - powiedziałem gdy to przełknąłem. - Powiem ci po cichu, żeby się na mnie nie obraziła, ale nawet moja babcia nie robiła takiej dobrej - szepnąłem z lekkim uśmiechem co odwzajemniła. - Tylko ja nie mogłem spać?
- ja też, koszmar - zarzuciła nogi na moje kolana.
- Ja cały czas się budziłem i w ogóle - Westchnąłem głaszcząc ją po łydce.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Tai ktoś do Ciebie! - Usłyszałam krzyk mamy z domu, od razu zbiegłam w swoich wygodnych dresach z myszką miki i koszulką z jakimiś postaciami z bajek. W drzwiach ujrzałam Ethana i nagle jakbym pożałowała, że nie ubrałam się w coś... Normalniejszego. - Znacie się?
- Tak mamo, to Ethan, jest pilotem, pomagał mi, jak mnie nie było - Powiedziałam jedynie, nie chciałam wdawać się w szczegóły, ani też nie skłamałam.
- Ach pewnie dowoziłeś jej jedzenie i inne potrzebne artykuły, a mówią że dzisiejsza młodzież nie ma empatii w sobie - Mama pokręciła głową - Wejdź kochaniutki, ja wychodzę do pracy, także grzecznie mi tutaj -Zaśmiała się wpuszczając go do środka i zamykając za sobą drzwi.
- Cześć - Z uśmiechem i bez zbędnych słów pocałowałam go co od razu oddał, pogłębiając pocałunek.
- Tęskniłem - Przejechał kciukiem po moim policzku.
- Pójdziesz do mojego pokoju? Jest na górze, cały czas prosto, drzwi są otwarte. Przyniosę ciasto i coś do picia - Zaproponowałam na co skinął głową - W końcu spróbujesz szarlotki mojej babci - Ze śmiechem weszłam do kuchni.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Kiedy stanąłem przed swoim domem Westchnąłem głęboko. Odszukałem kluczy w kieszeni i otworzyłem drzwi po czym wszedłem do środka. Od razu cały w skowronkach przywitał mnie Alex, kiedy przy nim kucnąłem zaczął lizać mnie po twarzy i powalił mnie na ziemię.
- Dobrze że chociaż ktoś dawał ci jeść przyjacielu. - wstałem z trudem. - Chyba wiszę ci długi spacer co? - pogłaskałem go.
Poszliśmy do kuchni, dałem mu karmy i wymieniłem wodę, sam też napiłem się mleka. Poszliśmy razem na spacer do lasu i nad jezioro, wróciliśmy dość późno. Dałem Tai czas, aby mogła spędzić go z rodziną. Na mnie i tak nikt nie czekał więc nie miałem nic ciekawego do robienia. Pojechałem następnego dnia pod dom Tai, zapamiętałem do niej drogę więc nie miałem problemu. Pojechałem do niej na crossie, Zapukałem do drzwi i ściągnąłem kask.
Tai?
Od Taigi C.D Ethena
- Nie martw się, odezwę się do Ciebie najszybciej jak to tylko będzie możliwe - Powiedział z uśmiechem, na co go przytuliłam.
- Zanim jednak wyjdziesz musisz... A raczej musicie o czymś wiedzieć. Nagroda główna wynosiła milion złotych. Z racji, że chcieliście wrócić razem zostanie ona podzielona na waszą dwójkę. Odpowiednie kwoty są na waszych kontach, a druga sprawa to milczenie. - Mężczyzna poprawił swoje okulary, wpatrując się w nas - Jeśli komukolwiek powiecie, gdzie byliście i co robiliście, wyciągniemy bardzo poważne konsekwencje
- To co mamy niby powiedzieć? Że byliśmy na wakacjach? - Burknęłam.
- Ty Taiga byłaś w ubogich krajach Afryki, jako wolontariuszka - Rzucił w moją stronę dyplom i coś w rodzaju odznaczenia - To dowód. Ty Ethen, byłeś na kursie pilotażu maszyn latających w Argentynie, tam też miałeś zajęcia z psychologiem, musiałeś się wyciszyć - I w jego stronę rzucił kilka papierów i odznakę. Oboje spojrzeliśmy na siebie nie wiedząc do powiedzieć. - I jeszcze jedno, nie możecie się znać... Owszem możecie się poznać, ale musicie odczekać, a teraz won,bo ludzie zaczynają się gapić.
- Idź Tai, obiecuje, że się odezwę - Szepnął Ethan, a ja skinęłam głową wychodząc z helikoptera. Widząc całą moją rodzinę łzy napłynęły mi do oczu. Nie sądziłam, że jeszcze ich zobaczę.
Ethan?
wtorek, 9 stycznia 2018
Od Ethana c.d Taigi
- Oby nie. - uśmiechnęła się lekko.
Pogłaskałem ją po policzku i znów pocałowałem, przerwało nam chrząkanie za nami, przez co lekko wywróciłem oczami a Tai cicho zachichotała.
- Za 5 minut odlatujemy. - powiedział mężczyzna w garniturze i odszedł.
- To co, chyba powinniśmy się szykować? - uśmiechnąłem się.
- Masz rację. - odwzajemniła gest.
Spakowaliśmy kilka rzeczy i wsiedliśmy do helikoptera. Założyliśmy na uszy słuchawki, aby wyciszyć dźwięk helikoptera, a był on męczący na dłuższy okres czasu.
***
Lecieliśmy kilka godzin, samolot wylądował jednak pierw niema przed domem Tai.
- Panienka Taiga wysiada. To twój dom... - powiedział mężczyzna w garniturze.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Chyba chcieli sprawdzić nasze reakcje - Mruknęłam cicho - Nawet nie wiesz ile mi pytań dziennie zadawali, oczywiście każdego dnia proponowali mi wyjazd bez Ciebie - Odwróciłam się do niego, wciąż opierając się o barierkę.
- Sprawdzają reakcje i emocje innych? - Podniósł jedną brew, a ja skinęłam głową.
- Tak mi się wydaje. Nie wydaje mi się, że wiele jest tam takich osób jak my, nawet jeśli ktoś się ze sobą zżył to wątpię, że zamieniło się to w miłość - Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Może masz rację... Ale o tym podyskutujemy, jak będziemy mieć pewność, że nas odwiozą - Zaśmiał się cicho. Z uśmiechem pocałowałam go, zatapiając się w jego usta.
- Nawet nie wiesz jak się ciesze, że wracamy razem.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Przeżyjesz, podobno jest już lepiej. - wskazała na moją rękę, która była owinięta bandażem. - Dlaczego nic mi nie powiedziałeś?
- Myślałem że to nic takiego, przez adrenalinę nie odczuwałem prawie w ogóle bólu. - wzruszyłem lekko ramionami.
***
Przez następne kilka dni znów nie pozwolili Tai do mnie wchodzić, niby powiedzieli jej, że jest ze mną gorzej co było kompletną bzdurą. Może znowu chcieli coś sprawdzić? Moja ręka wyglądała już normalnie, została jedynie blizna, która niestety będzie już zawsze. Przeszedłem przez wszystkie szczepionki, Tai podobno miała to już za sobą. Dali mi świeże ubrania i poszedłem pod prysznic. Kiedy się ogarnąłem wyszedłem na zewnątrz, zauważyłem Tai stojącą na pomościku przy jeziorku, podszedłem do niej i przytuliłem ją od tyłu.
- Lepiej na razie się nie odzywać, żeby na pewno odstawili nas do domu, ale... kłamczuchy z tych ludzi, wcale nie było mi gorzej. - powiedziałem nagle i cmoknąłem ją w policzek.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Nie ma takiej opcji, zostanę i będę na niego czekać - Powiedziałam pewnie. Ich wzrok nie wyrażał za wiele emocji, jak już to ewentualne zdziwienie.
- To Twoja decyzja, ale wiedz, że następny samolot będzie po was dopiero za tydzień, a jeśli wciąż nie będzie pewności, że jest zdrowy to jeszcze dalej - Mężczyzna poprawił swoje okulary i patrzył na mnie, jakby jego słowa miały mnie przerazić.
- Jestem tego świadoma - Mruknęłam.
- Dobrze! Zapewnimy ochronę i powiadomimy resztę, że gra skończona. Możesz zatrzymać się w naszym prowizorycznym schronie. Jest tam prysznic, prąd, dostęp do świata - Wskazał dłonią na niewielki... domek? Sama nie wiem jak to mogłam nazwać. Nawet dostałam kilka świeżych ubrań i oczywiście zakaz wchodzenia do Ethana. Przez następne dwa dni, codziennie przez co najmniej godzinie siedziałam pod prysznicem. Miałam dostęp do lodówki, gazówki, a nawet internetu. Po dwóch dniach mogłam odwiedzić Ethana, podobno odzyskał świadomość, a choroba nie jest zakaźna. Od razu do niego weszłam, jednak musiałam wcześniej założyć na twarz maskę. Podeszłam do łóżka na którym leżał i uśmiechnęłam się, chociaż zapewne nie mógł tego dostrzec.
- Jak się czujesz? - Zapytałam, patrząc na kroplówkę.
- Nieco... Dziwnie... Ale chyba lepiej - Uśmiechnął się blado - Czemu zostałaś? Miałaś szanse już wyjechać.
- Przecież Cię nie zostawię. Z chęcią bym Cię przytuliła, ale wtedy poszłabym do izlolatki - Wyjaśniłam, siadając obok niego na małym taboreciku. - Jak się spało? W miarę normalnych warunkach?
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Pewnie masz rację, dobra, to wracajmy do helikoptera. - złapałem ją za rękę.
Szliśmy resztę dnia, kolejną noc znów spędziliśmy skryci w jakiejś grocie. Po południu następnego dnia odnaleźliśmy nasz helikopter i wróciliśmy do miejsca, skąd odlecieliśmy. Stali tam mężczyźni w garniturach. Wylądowaliśmy i podeszliśmy do nich.
- Wydawało mi się, że znaleźliście diament. - wyciągnął w naszą stronę dłoń.
- Tak! - powiedziała uradowana Tai i podała mu go.
- Gratulacje, to co, wracacie do domu? Wszyscy zdrowi mam nadzieję? Inaczej będziecie musieli poczekać aż wyzdrowiejecie, potrzebne są szczepionki aby żadna zaraza nie dostała się do miasta. - powiedział. - Chłopak nie wygląda za ciekawie. - spojrzał na mnie.
- Ethan? - Tai spojrzała na mnie zmartwiona.
W jednej chwili zamknąłem jednak oczy i opadłem na ziemię nieprzytomny. Przez te dni trzymała mnie tylko adrenalina, kiedy już się okazało, że wracamy do domu wszystko puściło i ból wziął górę.
- Cholera - mruknął mężczyzna i podciągnął mi rękawy. Było widać tam ugryzienie.
Taiga?
Od Taigi C.D Ethana
- Nie wierzę, nie wierzę, że wrócimy do domu! - Pisnęłam wręcz ze szczęścia, na co tylko mnie przytulił. Ponownie spojrzałam na jego twarz i właśnie teraz zauważyłam, że jest cały blady.
- Dobrze się czujesz? Stałeś się blady - Położyłam dłoń na jego policzku.
- To pewnie z nerwów, nie martw się tym. Najważniejsze, że się udało - Uśmiechnął się słabo. Przyłożyłam usta do jego i pocałowałam go namiętnie. Zacisnęłam dłoń, w której był kryształ, ale... Co dalej? Mamy to co najważniejsze, nie powinniśmy usłyszeć jakiegoś dźwięku oznajmiającego, koniec tego wszystkiego?
- Co teraz? - Spojrzałam na niego pytająco.
- W sumie na tym gra się chyba zawsze kończyła - Położył jedną dłoń na swoim karku, patrząc na mnie. - Poczekaj niech pomyślę...
- Może trzeba wrócić? Wiesz tam, gdzie był helikopter i Ci ludzie, widząc nas z tym powinni odesłać do domu - Rozejrzałam się dookoła, jakby w obawie, że ktoś może nas śledzić i zaraz zaatakować.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Tak, musowo. - uśmiechnąłem się i złączyłem nasze usta w pocałunku.
Po chwili dogasiliśmy ognisko, zabraliśmy swoje rzeczy i poszliśmy dalej. Trochę mnie dziwiło, że aż tak utrudnili tą chorą akcję. Co oni chcieli tym zbadać w ogóle?
Chodziliśmy tak przez pół dnia bez celu. Nagle zatrzymałem Tai patrząc oszołomiony w jedno miejsce.
- Co się stało? - spojrzała na mnie.
- Mam omamy czy on faktycznie tam lezy? - wzkazałem na niebieski kamień szlachetny pod winoroślami.
- Chyba tak... - uśmiechnęła się.
- Na pewno jest jakiś haczyk... chciałem podejść bliżej jednak nagle zaczęło mi strasznie piszczeć i bylem zmuszony się cofnąć. - Oduń się, wyciągnę go. - odłożyłem torbę i wbiglem w las, zaczęło znów piszczec, wsunąłem rękę pod krzaki i Chwyciłem diament w dłoń ale wtedy coś ugryzło mnie w rękę. Zacisnąłem zęby żeby nie krzyknąć i szybko stamtąd wyszedłem.
- Jest - uśmiechnąłem się blado kładąc diament na jej dłoni.
Taiga? Niech nie wie o ugryzieniu :>
Od Taigi C.D Ethana
- Cześć, miałeś mnie obudzić wcześniej - Złapałam za swoją torbę, w której miałam jeszcze trochę jedzenia. Wyciągnęłam wcześniej zrobione kanapki i podałam mu jedną, zjadając swoją.
- Tak słodko spałaś, że nie chciałem Cię budzić, zresztą ja już byłem wyspany - W spokoju zjedliśmy kanapki, popijając to wszystko wodą.
- Chyba trzeba ruszać co nie? - Poprawiłam włosy na co skinął głową. - Ethan... Myślisz, że poważnie mogą nam usunąć pamięć? - Spojrzałam na niego nieco zaniepokojona.
- Mam nadzieję, że nie... Ale sam nie wiem co się stanie później - Westchnął - Mam tylko nadzieję, że wrócimy razem.
- W końcu musisz do mnie przyjść na szarlotkę - Uśmiechnęłam się do niego
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Uśmiechnąłem się delikatnie. Lekko skinąłem głową kładąc się na ziemi zamknąłem oczy i w ułamku sekundy zasnąłem. Spałem jednak czujnie i każdy najmniejszy szelest mnie budził. Takim też cudem nie śniło mi się zupełnie nic. W końcu poczułem jak ktoś mnie szturcha, powoli otworzyłem oczy i zobaczyłem Tai. Po chwili usiadłem i przetarłem oczy.
- Nic niepokojącego się nie działo? - spytałem biorąc łyka wody i podałem jej buteleczkę.
- Nie, wszystko w porządku. - uśmiechnęła się delikatnie i również się napiła.
Tai ułożyła się wygodnie i złapała mocno moją dłoń.
- Spokojnie, przecież ci nie ucieknę. - uśmiechnąłem się lekko, jednak oba już nie odpowiedziała bo zasnęła.
Potrafiłem lekko głową i wolną dłonią Pogłaskałem jej dłoń, która mocno trzymała moją.
W nocy nie działo się nic ciekawego, ni by miałem obudzić Tai żebym mógł jeszcze trochę pospać ale nie miałem serca tego zrobic. Poza tym, nie byłem już zmęczony.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Ethan, nie myliłeś się w tylu rzeczach i to wszystko zgadzało się z tym co mówiłeś... Może warto zaufać Twojej intuicji? - Oparłam się o niego.
- Myślisz? Jak sam o tym myślałem, to wydawało mi się to komiczne - Przyznał, jakby zażenowany? No tak, będąc w takim miejscu kilka tygodni, wszystko wydaje się zwariowane, a niektóre myśli po dłuższym przemyśleniu wydają się bardzo dziwne.
- Mi się wydawało komiczne wysyłanie ludzi na bezludne wyspy, a jednak tutaj jesteśmy - Zaśmiałam się cicho.
- Coś w tym jest - Przyłożył dłoń do mojej głowy.- Zaufasz mi? W końcu to tylko domysły.
- Ja Ci cały czas ufam, inaczej nie byłoby mnie tutaj. Może się prześpisz? Ja popilnuje, czy nikt się nie zbliża - Zaproponowałam.
- Myślałem, że sama jesteś śpiąca - Spojrzał na mnie z czułością, przez co zrobiło mi się ciepło na sercu.
- Nie tak bardzo, Poza tym, lepiej żebyśmy nie spali w tym samym czasie... Obudzę Cię za trzy godziny i się wymienimy okej?
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Ogólnie ta wyspa wydawała się być bardziej przyjazna niż tamta, jednak to zapewne tylko pozory. Na pewno ma swoją czarną stronę. Oby nie jakoś bardzo przerażającą. Znaleźliśmy jakąś grotę, bylo już ciemno więc nie mieliśmy co wydziwiać. Rozpaliłem ognisko abyśmy mogli się rozgrzać.
- Więc o co chodzi z tą grą? - spytała składając przy mnie.
- No więc tak, grałem w taką grę nad konsolę. Wybierało się postać i strafiało do puszczy. Tam trzeba było znaleźć mężczyznę, który miał kryształ. Trzeba było później umieścić go w sercu dżungli. Może zwariowałem ale wydaje mi się że rząd wlasnie tym się sugerował. Tunel, helikopter się sprawdził. - Westchnąłem. - Jeszcza ta piosenka, którą tata śpiewał mi przed snem gdy bylem mały. Przypadek? Już sam nie wiem co o tym myśleć. - Westchnąłem ciężko kładąc dłoń na karku.
TAI?
Od Taigi C.D Ethana
- Ethan co się stało? - Zapytałam po chwili ciszy.
- Ja... Po prostu, miałem kiedyś wypadek i od tego czasu, ciężko mi się lata - Wytłumaczył. Skinęłam tylko głową, delikatnie go całując.
- Dałeś z siebie wszystko, dziękuje i mogłeś powiedzieć, że po prostu się boisz, jakoś bym Ci pomogła - Zapewniłam, na co tylko się słabo uśmiechnął.
- Dobra, pogadamy o tym później... Nie wiem czy nie lepiej znaleźć jakieś schronienie i jutro od rana ruszyć na poszukiwanie diamentu, powinien być w takich samych okolicach, jak w grze - Powiedział pewnie, rozglądając się dookoła.
- Chyba tak będzie najlepiej, ale o jakiej grze Ty mówisz? - Pomogłam mu wstać, podając jedną z toreb, nie chciałam go obciążać, ale nie dałabym rady biec z dwoma.
- Chodź, najpierw się gdzieś rozbijemy, a później Ci wszystko opowiem - Złapał mnie za rękę.
- Masz mi co opowiadać. Chodźmy - Ścisnęłam jego dłoń i szłam krok, krok z nim.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- Pomyśl sobie, że on zrobiłby z tobą to samo. - szepnąłem.
- Zaufaj mi. - poprosiłem jednak chciałem wzbić się wyżej, jednak nagle opadliśmy jeszcze wyżej.
- Cholera. - mruknąłem starając się utrzymać pojazd.
- Co się dzieje?!
- Znów poszło (dziwna nazwa xd) odpowiadający za latanie w górę i w dół mówiąc łatwo.
- Co teraz? - pytała szybko.
- Trzymaj to w pionie. - położyłem jej dłonie na drążku. - Zaraz wrócę.
- Ethan nie - powiedziała jeszcze ale ja już wchodziłem na dach.
Musiałem uważać na skrzydła aby nie ucięły mi głowy. Siłowałem się z tym cholerstwem ale w końcu mi się udało i wróciłem do kabiny. Polecieliśmy na wyspę, zgasiłem silnik i wysiadłem ale od razu opadłem na trawę kładąc się. Zamknąłem oczy starając się uspokoić. Od czasu tego wypadku zżerała mnie panika i stres kiedy tylko siadałem za sterami pojazdu latającego, przed oczami miałem ten cholerny wybuch, w uszach mi piszczało, tak samo jak teraz.
Od Taigi C.D Ethana
Inna wyspa, to przejście cała jego wiedza. Skąd on to wszystko wiedział? Patrzyłam zaskoczona jak zaczyna odpalac maszynę. Niestety nie mogliśmy się podnieść. Powiedział kilka przekleństw pod nosem po czym spojrzał na mnie z powagą. Wysunął dłonie z karabinem i wręcz mi go wcisnal w dłonie.
- C...Co? - Patrzyłam na niego nie rozumiejąc o co mu chodzi
- Muszę wejść na górę i naprawić śmigło, musisz sprawdzać okolice czy nikt się nie zbliża - Przełknełam głośno śline i tylko mu przytaknelam. Pocałować mnie jeszcze w usta po czym sprawnie wskoczył na dach. Siedziałam w środku a serce waliło mi jak oszalałe. Bałam się że ktoś zacznie się zbliżać, że nie będę umiała strzelić przez co oboje zginiemy. Każda minuta ciągnęła się niemiłosiernie. W końcu stało się to czego obawiałam się najbardziej. Zauważyłam człowieka który zbliżał się do nas z bronią, była to broń krótka dlatego musiał się zbliżyć
- Ethan... Ethan... - Mówiłam trzymając karabin który wydawać się mogło że zaraz wypadnie z moich dłoń.
- Taiga posłuchaj mnie... Wiem jakie masz zdanie o zabijaniu Ale jeśli tego nie zrobisz zginiemy oboje... - Mówił to o dziwo powoli i ze spokojem. Zacisnelam zęby i praktycznie na oślep wydalam kilka strzałów. Kiedy je otworzyłam ten człowiek leżał na ziemi, nie ruszał się... Pierwszy raz kogoś zabilam. Dalej oglądałam okolice az Ethan nie znalazł się obok mnie. Spojrzałam na niego z zapewne widocznym strachem w oczach.
- Nie martw się tym, zrobiłaś to żeby przeżyć... Uratowalas nas - Uśmiechnął się delikatnie jeszcze raz siadajac za sterem.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
***
Mężczyzna tak jak powiedział, wpuścił nas do chaty dopiero wieczorem. Przez cały ten dzień nieźle zmarzliśmy i trochę czasu zajęło nam ugrzanie się.
Nad ranem nie mogłem spać, nie chciałem jednak nigdzie wychodzić. Nie chciałem zostawiać Tai ani jej budzić. Tak też leżałem spokojnie przytulając ją i myśląc nad kryjówką rządu.
- Już nie śpisz? - usłyszałem zaspany głos Tai, w tym momencie też mnie olśniło.
- Już wiem! Już wiem gdzie jest diament. - powiedziałem nagle.
- Gdzie? - szybko wstała i spojrzała na mnie z błyskiem w oku.
- Chodź. - wstałem i złapałem ją za rękę.
Wyszliśmy z pomieszczenia, na zewnątrz było pochmurno i mocno wiało. Za ostatnią monetę kupiłem naboje do karabinu. Szedłem przed siebie dokładnie oglądając każde studzienki. Przy jednej kucnąłem i ją odsłoniłem.
- Wiedziałem! - uśmiechnąłem się.
Zeszliśmy tam z Tai i zasłoniłem wejście tak, jak było. - Trzymaj się mnie i bądź spokojna.
Ruszyliśmy w głąb korytarza. Pod nosem nuciłem piosenkę, którą śpiewał mi tata do snu. Dzieki niej unikaliśmy wszystkich pułapek na drodze. A bylo ich sporo. Wyszliśmy na jakąś polanę, skryliśmy się za pniem widząc jakieś zabudowanie z drewna.
- Bingo. - powiedziałem patrząc przez obiektyw karabinu. - Tutaj mają helikopter, którym będziemy musieli dostać się na wyspę, na której jest diament. To jest gra Tai. Ukantiwali to w grę, w którą kiedyś grałem.
Bez problemu zastrzeliłem strażników i zbieglismy do zabudowania w którym faktycznie był helikopter. Wsiedliśmy do niego.
- Cholera... nie latałem od tego pieprzonego wypadku. - lekko trzęsącymi się dłońmi złapałem za drążek. - opowiem ci później. - Westchnąłem.
Odpaliłem silnik i delikatnie wzbiłem go lekko w powietrze abyśmy mogli wylecieć z czegoś w rodzaju garażu i później wzbiliśmy się wyżej.
Od Taigi C.D Ethana
- Szkoda, że nie ma innego sposobu - Westchnęłam, patrząc na deszcz, który tworzył wręcz ścianę. To jest tutaj najgorsze, jeśli jest ładnie, to człowiek umiera z gorąca, ale jak już pogoda się psuje, to na całego.
- A może jest - Spojrzał na mnie, na co przechyliłam głowę na bok.
- Co masz na myśli?
- Myślałem już o tym kiedyś... Ale nie mówiłem o tym głośno gdy byliśmy na zewnątrz. Skoro ma to być rządowy eksperyment to muszą nas jakoś podsłuchiwać... Albo oglądać, a jeśli tak jest to muszą mieć gdzieś swoją bazę - Wyjaśnił.
- To ma sens - Oparłam się o niego, myśląc - Jeśli Twoja teoria jest prawdziwa, to tam gdzie są Ci ludzie, tam z pewnością jest jakiś statek, helikopter czy cokolwiek innego - Powiedziałam to nieco ciszej, z małą nadzieją.
Ethan?
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Od Ethana c.d Taigi
- Ja dziękuję ci. - powiedziała kobieta głaszcząc córkę po włosach.
Tai spojrzała na mnie a ja uśmiechnąłem się lekko. Kiedy wstała i stanęła blisko mnie przytuliłem ją lekko.
- Brawo. - szepnąłem i ucałowałem ją w policzek.
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko. W końcu musieliśmy jednak wyjść z ich domu, a sam mój znajomy powiedział, że mozemy do niego przyjść dopiero wieczorem bo ma dużo pracy. Do tego czasu musieliśmy coś ze sobą zrobić. Niestety po godzinie zaczęło padać a my skryliśmy się pod dziurawym namiotem, a że było mało miejsca gdzie dach był cały dziewczyna musiała usiąść mi na kolanach.
- Ciekawe czy sobie ciebie dopuścili. - zacząłem nagle. Tai wzruszyła ramionami.
- W sumie... rzeczywiście da się tu żyć. - przyznała.
Lekko skinąłem głową
- Ale wątpię że perspektywa zycia tu juz zawsze jest dobra. Widzisz sama jakie mają tu zasady. - Westchnąłem. - Dlatego lepiej będzie jeśli wrócimy do normalnego świata. Tylko że boję się jednego...
- Czego?
- Że zupełnie wyczyszczą nam pamięć z wyspy i że nie będziemy się pamiętać. - Westchnąłem.
- Damy radę. - pogłaskała mnie po policzku. Po chwili wpatrywania się w jej oczy złączyłem nasze usta w pocałunku.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
Spojrzałam na niego i skinelam głową, cóż z pewnością lepiej będzie spać u niego niż na zewnątrz gdzie w każdej chwili ktoś nas może zaatakować zwłaszcza teraz kiedy najprawdopodobniej cała moja była już grupa nas poszukuje. Niepewnie położyłam się obok Ethana mocno się do niego wtulajac. Przykryl nas jednym ze swoich kocy. Długo nie mogłam zasnąć po prostu lezalam obok niego, w końcu jednak zmęczenie wzięło górę.
Rano obudził mnie donosny krzyk mężczyzny
- Wy wstawać, my w wioska mieć problem - Mówił to pospiesznie przez co dosyć ciężko było go zrozumieć
- Jaki problem? - Ethan spojrzał na niego pytajaco.
- Ktoś być bardzo chory - Mruknął i wtedy spojrzał na mnie. Wiedziałam od razu o co mu chodzi dlatego skinelam głową. Wytłumaczył mu że znam się na ziołach A także medycynie, i ze mogę jakoś pomóc. Z początku nie był zadowolony domyślam się ze kobiety w ich wiosce raczej nie mają za dużo praw i dlatego nie był przekonany do tego pomysłu. W końcu jednak się zgodził. Zanim weszłam do chorej osoby dostałam coś na wzór maski. Na łóżku leżała mała dziewczyna, od razu było widać że ma gorączkę, jak rodzice wytlumaczyli mi co jej dolega i od jak dawna. Widząc jej gardło miałam już pewność że to angina. W wiosce mieli wszystkie zioła pod ręką więc z łatwością zrobiłam płyn do płukania gardła a także coś na gorączkę aby spadła A mała się tak nie meczyla, już po kilkunastu minutach jej oddech się nieco uspokoił.
- Jak Ty to zrobiła? - Matka dziewczyny spojrzała na mnie zaskoczona zupełnie jakbym odprawiala czarną magię.
- Czytałam książki - Powiedziałam jedynie z lekkim uśmiechem, cały czas starając się być mimo wszystko blisko Ethana. Mam nadzieję ze teraz nam jakoś zaufaja.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
- W porządku. Wbrew pozorom jest tutaj dużo kryjówek. Nie wiem czy znajdziemy taką chatę, ale jakoś sobie damy radę. - zapewniłem. - Na razie kilka nocy przenocujemy w wiosce u mężczyzny, którego ci przedstawiałem za pierwszym razem.
Zanim tam dotarliśmy, było już ciemno. Obwiązaliśmy sobie chusty i znaleźliśmy chatę mojego "znajomego". Zapukałem do drewnianych drzwi, które po chwili gwałtownie się otworzyły.
- Czego tak późno? - spytał lekko wkurzony.
- Moglibyśmy u ciebie przenocować? Mamy drobne problemy. - poprosiłem..
- Wchodzić. - mruknął.
Chciałem już wejść do środka, jednak Taiga mnie zatrzymała.
- Ten facet jest przerażający. Nie wiem czy to dobry pomysł.
- Ta noc będzie lepsza nawet u niego. Będą cie szukać, tutaj nie zajrzą. Spokojnie, nie dam ci nikomu nic zrobic. - obiecałem.
Dziewczyna Westchęła i weszliśmy do środka.
- Siadać, wy tu spać. - wskazał na małą kanapę. Usiedliśmy tam. - Spać. - zgasił światło i zapadła zupełna ciemność.
- Tylko jedną noc. - Westchnąłem ciężko łapiąc ją za rękę
Tai? Spoko ja tak samo xd
Od Taigi C.D Ethana
- Ty... mówisz poważnie? - Spojrzałam na niego czując jak do oczu nachodzą mi łzy, byłam prawie pewna że będzie na mnie zły, że będzie chciał abym trzymała się od niego z daleka, ale on... Mi to wybaczyl?
- Mówię całkowicie poważnie... Jakoś sobie poradzimy, znasz się na ziołach medycynie, może przyda im się taki początkujący lekarz? - Uśmiechnął się do mnie. Bez słów rzucił się w jego ramiona przytulajac go do siebie mocno, dawno nie czułam takiej ulgi.
- Ale co z naszym powrotem? - Zapytałam nagle.
- Najpierw sytuacja musi trochę ucichnac... Chyba ze koniecznie chcesz go szukać...
- Nie - Powiedziałam od razu z lekkim uśmiechem - Tak długo jak jestem przy Tobie... Tak długo będę się czuć dobrze i bezpiecznie - Powiedziałam wciąż mając na ustach delikatny uśmiech.
- Spakujemy nasze rzeczy, po co mają coś znaleźć co nie? - Złapał mnie za rękę na co skinelam głową. Spakowalismy praktycznie wszystko oprócz samych szafek i jakiś rupieci które z pewnością nam się nie przydadzą. W drodze do wioski pierwsza przerwalam niezreczna ciszę.
- Przepraszam... Przeze mnie musisz wszystko zmieniać... A miałeś dobrą kryjowke
Ethan? Sorki że takie nijakie ale już jestem na komie
Od Ethana c.d Taigi
Zacisnąłem lekko zęby, cóż... nigdy nie byłem dobry w żegnaniu bliskiej osoby. Tak, przez ten czas stała się dla mnie bliska. Cholernie bardzo. Zamknąłem oczy starając się oddychać wolniej, żeby ucisk w klatce znów nie powrócił. To nie była byt dobra chwila.
- Przykro mi, że tak się stało... - zacząłem. Chwyciłem broń i wstałem. - Nie chciałem żeby to się tak skończyło.
- Ja też nie. - powiedziała bezgłośnie.
Podszedłem do niej na chwilę i cały czas zastanawiałem się co zrobić. W końcu im nie powie... A zrobiła to, zeby ratować siebie wtedy jeszcze się nie znaliśmy.
- To co zrobiłaś, to jedno. - podniosłem jedną z dłoni. - To co czuję to drugie. - podniosłem drugą dłoń. - Bezpieczniej będzie, jeśli pójdziesz ze mną. Sama mówiłaś, że nie chciałabyś chodzić w pojedynkę. A wiec chodź ze mną. - złapałem ją za rękę i ująłem ją w obie dłonie. - Ja też będę spokojniejszy wiedząc, że nic ci się nie stanie. Nie wyprę się tego co czuję a o innych rzeczach mozna zapomnieć
Tai??
Od Taigi C.D Ethana
- Kłamałam przy naszym pierwszym spotkaniu. Nie robiłam tego tylko dlatego, że chciałam pomóc... Ktoś dowiedział się, że wiesz dużo więcej niż inni... Miałam Ci pomóc, i w zamian wyciągnąć informację. Nie udało mi się, dlatego mnie pobił. Miałam Cię odnaleźć i wszystko wyciągnąć, w innym przypadku zapłaciłabym za to życiem. Wtedy nie widziałam innej opcji....
- Jak mnie odnaleźć i po prostu wyciągnąć wszystko co wiem - Dokończył za mnie obojętnie - Udało Ci się - Dodał nieco ciszej, chyba pierwszy raz tak bardzo zraniła mnie czyjaś obojętność.
- Tak, ale... Ale ja nie sądziłam, że jesteś taki, wszystko co mówiłam o mnie, o Tobie, o nas... Mówiłam to szczerze. Chciałam szybko odnaleźć diament, żeby się z Tobą wydostać i po prostu z Tobą żyć w normalnym świecie, wiem, że nie powinnam była Cię okłamywać, ale bałam się, że jak powiem Ci prawdę, to nie będziesz chciał mnie znać - Spojrzałam na niego... Ze strachem, po prostu bałam się jego reakcji. Byłam wręcz przerażona, już sama nie wiedziałam czego bałam się bardziej.
- Co teraz zamierzasz? - Spojrzał mi w oczy, a ja otworzyłam usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk, dopiero po chwili mogłam swobodnie mówić.
- Nie powiem im nic, Ty możesz ukryć się w wiosce, ja... Pójdę na północ, oni zmierzają na południe, nie zmienią swoich planów... Mam nadzieję, że kiedyś uda Ci się wrócić - Chciałam go pocałować, ten ostatni raz, ale za bardzo bałam się odrzucenia. Po prostu przejechałam dłonią po jego policzku, szybko wstając i chcąc od razu zrealizować swój plan.
Ethan?
Od Ethana c.d Taigi
Spojrzałem na nią i również się uśmiechnąłem. Pochyliłem się nad nią i złączyłem nasze usta w delikatnym pocałunku.
- Wiesz co? Obawiam się... wiem, że to nie był tylko pijacki bełkot. - szepnąłem w jej usta znów ją całując.
Dziewczyna odwzajemniła pocałunek kładąc dłoń na tyle mojej głowy i przeciągając ją jeszcze niżej, powodując tym namiętniejszy pocałunek. Nagle jednak usłyszeliśmy czyjeś klaskanie. Gwałtownie podniosłem głowę patrząc na tego kogoś i łapiąc za broń.
- No proszę, proszę. Nie sądziłem Tai, że posuniesz się do aż tak drastycznych metod. - uśmiechnął się.
Zmarczyłem lekko brwi, Taiga podniosła głowę z moich kolan siadając, po tym oboje wstaliśmy.
- Kto to? - spytałem dziewczyny.
- Ethan... to jest... Leo... to on jest szefem mojej grupy. - wyglądała nie zbyt ciekawie, zbladła.
- To on cię tak pobił? - od razu przeładowałem broń.
- Owszem! - odparł z dumą. - A ona miała wyciągnąć z ciebie wszystkie potrzebne informacje ciołku. Tak łatwo dałeś się wykorzystać.
- Co ty pieprzysz? - zmarszczyłem brwi.
- sama prawda. A ty masz czas do wieczora żeby wrócić do schronienia drużyny. - powiedział i odszedł.
Westchnąłem ciężko i znów usiadłem na pomoście.
- A więc to tak - Westchnąłem znów
- Ethan... proszę... daj mi to wytłumaczyć. - ujęła moją twarz w dłonie.
- Słucham więc - spojrzałem na nią.
Byłem spokojny, nie byłem zły. Czułem się tylko zraniony że przez cały ten czas tylko udawała żeby zdobyć te wszystkie pieprzone informacje.
Tai?
Od Taigi C.D Ethana
- Szarlotka mówisz? Dawno nie jadłem - Z uśmiechem przejechał dłonią po moim policzku.
- Kiedyś Cię zaproszę, na pyszną szarlotkę mojej babci - Zaśmiałam się, również się do niego uśmiechając. W sumie miejsce było idealne do spędzania tutaj wakacji, dużo atrakcji, zieleni, czysta woda.
- Myślisz, że... Że ktoś Cię szuka? - Zapytał nagle, na co ponownie spojrzałam w niebo.
- Nie wiem, możliwe, że zawadzałam, ale mam nadzieję, że ktoś mimo wszystko wciąż o mnie myśli i mnie szuka.
- O mnie zapewne wszyscy już zapomnieli - Westchnął, na co podniosłam dłoń, aby położyć mu ją na policzku.
- Z pewnością nie zapomniał o Tobie Twój pies... I ja też Cię nigdy nie zapomnę, nie zależnie czy zostaniemy tutaj, czy wrócimy do swoich domów. - Uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
Ethan?