Na początku poruszałem się w niej powoli, dając jej kobiecości się "przyzwyczaić", później moje ruchy stały się szybsze, ale dalej były delikatne. Myśl, że coś mogłoby ją po tym boleć mnie przytłaczała. Tak samo było na wyspie, myśl, że coś mogłoby jej się stać dawała mi jeszcze większą determinację, aby ją chronić mimo wszystko. To pewnie przez to też wtedy nie byłem na nią za bardzo zły.
Kochaliśmy się następne prawie dwie godziny, w na prawdę różnych pozycjach. Raz ja byłem u góry, raz ona. Doprowadziwszy ją do orgazmu również skończyłem. Oczywiście się zabezpieczyliśmy, trochę jednak za szybko na dzidziusia. Po chwili opadłem obok niej na poduszkę i przytuliłem ją, a ona wtuliła się we mnie.
***
Następnego dnia rano zabraliśmy Alexa na spacer, później pojechaliśmy na większe zakupy. Wróciliśmy po jakiś trzech godzinach, gdyż jeszcze zwiedzaliśmy. Rozpakowaliśmy zakupy i uzupełniliśmy lodówkę. Niestety musieliśmy wracać już do domu, ponieważ na zewnątrz zaczęło padać. Prognozy jednak wskazują, że jutro ma być bardzo słoneczny dzień. Jako że w domku zrobiło się chłodniej, rozpaliliśmy w kominku a w dodatku siedzieliśmy na kanapie przykryci kocem, popijając gorącą czekoladę. Tai leżała tak, że opierała się o mnie plecami, a ja oplatałem dłonie wokół jej talii. Oglądaliśmy jakiś film.
Lekko pomiziałem ją nosem po uchu.
- Kocham Cię Tai. - wyszeptałem jej do ucha po raz pierwszy.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz