Obejmowałem ją w talii, głowę odchylałem lekko do tyłu i stałem oparty plecami o skałę. Odczekaliśmy kilka minut, później powoli i jeszcze nie pewnie. Na szczęście nikogo tam nie było.
***
Tydzień minął spokojnie, o ile można to tak nazwać. Pokazałem Tai wszystkie miejsca, zdradziłem wszystko, co wiedziałem. Pozostała mi jednak jeszcze jedno, najważniejsze miejsce - wioska.
Może tylko mi się wydawało, ale myślę że weszliśmy z Tai na etap "Przyjaciele", ale może to tylko moje domysły. Lubię ją, ona mnie chyba też. Właśnie, chyba.
- Widzisz Tai... - zacząłem, kiedy dochodziliśmy do wioski. - Ta wyspa nie jest do końca bezludna. - westchnąłem.
- Co...? - wyglądała na zupełnie zbitą z tropu.
- Jest tu wioska, to stamtąd biorę te wszystkie rzeczy. - zatrzymałem ją na chwilę. Wyjąłem z plecaka dwie chusty. - Muszę zakryć ci nią usta, tak jest bezpieczniej. - dziewczyna lekko skinęła głową.
Założyłem jej chustę tak, że było widać tylko jej piękne oczy, czoło, uszy i włosy. - Panują tu dziwne zasady. - dodałem i ze swoją zrobiłem to samo. - Są tu inni ludzie, niby dobrze. Ale nie ma się co aż tak cieszyć. Jak się okazało nie tylko ci, zesłani tu sobie mordują. Robią to też "gangsterzy" z wiosek. Także proszę, nie chodź tam sama i trzymaj się blisko mnie, okej? - mówiłem lekko zmartwiony głaszcząc ją po ramieniu i patrząc w jej oczy.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz