- W sumie... Ładnie tutaj - Powiedziałam, odkładając swoje torby.
- No nie można zaprzeczyć. Idziemy zobaczyć górę? - Uśmiechnął się do mnie, na co skinęłam głową. Zawołał psa do domu, który z radością ułożył się na dywanie.
- Chyba ten dywan będzie jego - Ze śmiechem poszłam na górę. Weszłam do sypialni. Była skromna. Duże łóżko, z czystą pościelą, szafa i mała szafka przy łóżku, a także fotel pod ścianą z biurkiem. Wszystko w stonowanych kolorach.Ethan poszedł sprawdzić resztę pokoi, a ja usiadłam na łóżku, patrząc na swoją dłoń, na której błyszczały dwa pierścionki.
- Mamy wszystko zapewnione, są ręczniki, koce, nawet pościel w pokoju gościnnym - Wrócił do mnie, a widząc moją minę usiadł obok przytulając - Nie martw się.
- Nie martwię się... Nawet chciałam takiego życia. Wiesz, mąż, własny domek, pies na dole - Uśmiechnęłam się delikatnie - Po prostu, dziwnie mi, że teraz muszę udawać, że mam to swoje wymarzone życie.
Ethan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz